Aneta Zadroga: Co cię przekonało do zagrania w konkursie "Grasz o staż"?
Monika Toporowska: Tradycja konkursu, jego ranga i rozpoznawalność, a także firmy, w których można było wygrać praktykę. Nie miałam żadnych planów na wakacje, chciałam poświęcić je na zdobycie doświadczenia. Uznałam, że „Grasz o staż” to najlepsza opcja. Skusiła mnie też przeprowadzka na trzy miesiące do Warszawy - miałam ochotę spokojnie zwiedzić stolicę, odkryłam tu wiele urokliwych zakątków. Przyznam, że materialny aspekt też nie pozostał bez znaczenia - staże w konkursie są płatne, więc pozwalają łączyć przyjemne z pożytecznym.
Pamiętasz, co czułaś, kiedy dowiedziałaś się, że jesteś laureatką konkursu?
Nigdy nie zapomnę tego uczucia. O tym, że dostałam się do półfinału, dowiedziałam się SMS-em, w drodze do pracy. Mam tę wiadomość do dziś w telefonie, jest jak amulet na szczęście. Od razu zadzwoniłam do rodziców, bo wiedziałam, że trzymają za mnie mocno kciuki. A o finale dowiedziałam się na dzień przed Galą Finałową. W HOOP Polska podejmowano decyzję odnośnie przyjęcia stażysty w ostatnich dniach trwania konkursu. Nie wiedziałam o tym i myślałam, że decyzja została już podjęta, a ja po prostu nie zostałam laureatką. Dla pewności zadzwoniłam jednak do Edyty Kotlińskiej z działu HR w HOOP Polska. Poprosiła o chwilę cierpliwości, bo okazało się, że właśnie zaraz odbędzie się spotkanie, na którym zapadnie decyzja. To było chyba najdłuższe pół godziny mojego życia. Po tym nastąpiła niesamowita euforia. Okazało się, że to właśnie ja dostałam się na praktykę! Nagle musiałam zająć się szukaniem mieszkania w Warszawie, przeprowadzką, pozamykaniem różnych spraw w Krakowie, gdzie studiuję i pracuję. To był bardzo radosny, ale i aktywny okres w moim życiu.
Dlaczego warto zagrać w "Grasz o staż"? Co dała ci wygrana?
Dużo radości i satysfakcji. Praktyka pozwoliła mi sprawdzić się w nieznanej dla mnie branży. Dzięki wygranej otrzymałam szansę poznania Warszawy. Dlaczego warto wziąć udział w "Grasz o staż"? Odpowiem inaczej: nie ma żadnych ku temu przeciwwskazań. Konkurs daje możliwość sprawdzenia się już na etapie zadań kwalifikacyjnych, a wygrana pozwala zdobyć praktyczne doświadczenie nawet tym, którzy jeszcze nigdy nie pracowali. Praktyka w ramach "Grasz o staż" jest dobrze przygotowana i nie sprowadza się do parzenia kawy i układania wizytówek prezesa. To realne doświadczenie, a nie tylko pusty wpis w CV.
Jaką masz radę dla tych, którzy staną w szranki o wygraną w kolejnej edycji konkursu?
Zastanówcie się nad rozwiązaniem zadania, nie zostawiajcie tego na ostatnią chwilę. Jeśli macie taką możliwość, skonsultujcie to z osobą bardziej doświadczoną. Spróbujcie wymyślić coś innowacyjnego, urozmaicić rozwiązanie jakąś wizualizacją. Zróbcie coś, co wyróżni was na tle konkurencji. A jeżeli zostaniecie zaproszeni na rozmowę kwalifikacyjną, nie zapomnijcie się do niej przygotować.
Jak przygotowywałaś się do rozmowy rekrutacyjnej u fundatora praktyki?
Wyszukałam informacje na temat branży FMCG, a przede wszystkim na temat firmy HOOP Polska. Ponieważ aplikowałam się do działu marketingu, interesowały mnie przede wszystkim produkty, zrealizowane kampanie, zdobyte nagrody. Starałam się też wyszukać i zapamiętać nazwiska poszczególnych Brand Managerów - gdyby któryś z nich pojawił się na rozmowie kwalifikacyjnej, wiedziałabym na jakim produkcie skupić się najbardziej. Nie spotkałam wtedy Brand Managerów, ale istotnie zostałam zapytana o kampanie i produkty, z którymi mogłabym się utożsamić.
Jak wspominasz swój pierwszy dzień na wygranej praktyce?
Bardzo sympatycznie. W HOOP Polska jest taki zwyczaj, że nowego pracownika oprowadza się po firmie i przedstawia zespołowi. Opiekunka mojej praktyki, Edyta Bach zapoznała mnie z wieloma osobami. Przyznam, że byłam tak podekscytowana i mimo wszystko zestresowana, że zapamiętałam w tamtym dniu może dwa imiona. To był też dzień załatwiania formalności. Dostałam kartę wstępu, swoje biurko, laptopa, telefon komórkowy, firmowego maila, nawet numer wewnętrzny w telefonie stacjonarnym. Poczułam się jak pełnoprawny pracownik. Po godzinie 17 komórka nie przestawała dzwonić, bo moi przyjaciele chcieli się dowiedzieć, jak było.
Czy twoje wyobrażenia o pracy w tej branży pokryły się z rzeczywistością?
Szczerze mówiąc, nie miałam wyobrażeń na temat tego, co mnie czeka. Nigdy wcześniej nie pracowałam w branży FMCG, nie wiedziałam, jakiego rodzaju obowiązki można zlecić praktykantowi. Zgłaszając swoją kandydaturę aplikowałam do działu marketingu, a moja praktyka ostatecznie okazała się połączeniem zadań PR-owych i marketingowych. Z jednej strony pomagałam przy załatwianiu formalności w związku z przystąpieniem HOOP Polska do międzynarodowego programu znaczenia żywności Choices, pisałam informacje prasowe itp. Z drugiej, marketingowej strony odpowiadałam m.in. za proces powstawania nowego produktu i miałam realny wkład w pojawienie się lemoniady "Mr Max" na sklepowych półkach. Działania z obu dziedzin wiele mnie nauczyły i dały zastrzyk satysfakcji.
Czy coś cię zaskoczyło?
Trudne i nieznane nazwy dla, jak się okazało, zrozumiałych rzeczy np. render, cromalin, EAN kod. Na szczęście, kiedy tylko miałam jakiś problem, ktoś z zespołu tłumaczył mi jak go rozwiązać. Trafiłam na bardzo wesoły i zgrany zespół marketingowy. Absolutnie nie czuło się w nim chłodu korporacji. Wręcz przeciwnie. Gdy jechałam we wrześniu na egzamin do Krakowa miałam wrażenie, że co najmniej połowa zespołu trzyma za mnie kciuki.