Młodych pod swoje skrzydła wzięli specjaliści z agencji pracy tymczasowej Randstad oraz firmy Ernst & Young, światowego lidera doradztwa biznesowego, Państwowej Inspekcji Pracy oraz Richard Berkeley z Fundacji Nowa Orkiestra Kameralna.
- W pierwszej wersji warsztaty miały obejmować cztery spotkania. Już dziś wiemy, że wydłużą się o drugie tyle. Po publikacji tekstu w "Gazecie" zgłosiły się do nas kolejne firmy z propozycją prowadzenia zajęć. Wśród nich m.in. duża firma, która będzie chciała pokazać nam, na czym polega
praca w międzynarodowej korporacji zajmującej się logistyką. To okazja na zdobycie unikalnego doświadczenia - mówi Karolina Pietkiewicz, przewodnicząca komisji promocji zarządu samorządu studentów.
Warsztaty obejmowały cztery panele tematyczne. Pierwsze spotkanie prowadziła firma Randstad. - Postawiliśmy na umiejętności praktyczne. Tłumaczyliśmy, jakie znaczenie ma
planowanie kariery, od czego powinno się rozpocząć wchodzenie na
rynek pracy i dlaczego dobrze napisane CV jest tak istotne w procesie rekrutacji. Uczyliśmy młodych, jak rozpoznawać swoje mocne strony i dopasowywać do nich umiejętności, na które patrzą pracodawcy - mówi Justyna Sławik, specjalistka ds. rekrutacji Randstad.
Kolejne spotkanie poprowadzili przedstawiciele firmy Ernst & Young, która pokazała młodym, na czym polegają nowoczesne techniki rekrutacji zwane assessment center. Uczestnicy zamiast standardowych pytań dostawali niekonwencjonalne zadania do wykonania. - Rozdano nam różne materiały, słomki, kartki, nożyczki, klej i mieliśmy z tego zespołowo zbudować wieżę. Mieliśmy na to 10 minut. Wygrywała grupa, która zbudowała najwyższą i najstabilniejszą budowlę. To pokazywało nasze zachowania podczas pracy w grupie. Okazało się, kto jest liderem, kto wykonuje swoje obowiązki, a kto jest indywidualistą - opowiada Kasia, studentka trzeciego roku zarządzania. I dodaje: - To było fantastyczne doświadczenie. W życiu bym nie pomyślała, że mogę dostać takie polecenie podczas
rozmowy kwalifikacyjnej.
Dużym zaskoczeniem dla studentów był nietypowy panel poświęcony trudnej sztuce prezentacji prowadzony przez Richarda Berkeleya z Fundacji Nowa Orkiestra Kameralna. - Do tej pory myślałem, że nie mam problemów z autoreklamą, tymczasem dowiedziałem się o sobie czegoś nowego - mówi Łukasz, 22-letni student trzeciego roku politologii. - Brałem już wcześniej udział w tego typu szkoleniach, ale to odbiegało od standardów. Nie dość, że całe odbyło się w języku angielskim, to na dodatek musieliśmy wyrecytować coś zabawnego albo przeczytać tekst w tonie, który do niego nie pasuje. To świetne ćwiczenie, dzięki niemu mam większą świadomość własnych możliwości i na pewno łatwiej mi będzie pokonać tremę przed rozmową kwalifikacyjną - przekonuje.
Studenci mogli również skorzystać z wiedzy inspektora Państwowej Inspekcji Pracy, który tłumaczył im zagadnienia prawne związane z podjęciem pierwszego zatrudnienia oraz tłumaczył różnice między umową o pracę a umowami cywilnoprawnymi.
Młodzi, którzy brali udział w spotkaniach, nie kryją zadowolenia. - "Warsztatowe wtorki" bardzo mi się spodobały. To nie były nudne wykłady, tylko praktyczne warsztaty. Mogliśmy nauczyć się, o co w tym wszystkim chodzi. Teraz czuję się bardziej pewny siebie - mówi Łukasz.
Podobne odczucia towarzyszyły specjalistom, którzy prowadzili zajęcia. - Mamy podobne szkolenia w całej Polsce, ale warszawska grupa zaskoczyła nas przygotowaniem i determinacją. Mieli konkretne pytania dotyczące zasad rekrutacji i selekcji. Wiedzieli, czego chcą, i chętnie angażowali się w ćwiczenia praktyczne. To ważne, bo tylko wtedy warsztaty mają sens - przekonuje Justyna Sławik z Randstad.
Pionierski projekt miał jednak swoją cenę. - Całe przedsięwzięcie nazwałabym sukcesem, ponieważ dostaliśmy bardzo dużo pozytywnych sygnałów od studentów, którzy w nim uczestniczyli. Chociaż nie odbyło się bez drobnych wpadek - opowiada Pietkiewicz. - Podczas spotkania z firmą Ernst & Young frekwencja nie dopisała. Liczba miejsc była ograniczona, a ci, którzy się zapisali, nie podeszli do sprawy poważnie. Musimy wyciągnąć wnioski na przyszłość, a studenci, no cóż, jeżeli będą się podobnie zachowywać na
rynku pracy, to mogą się rozczarować.