Nauka w parze z biznesem

Anna Toporowska
23.09.2013 , aktualizacja: 04.11.2013 14:09
A A A
Funkcjonowanie uczelni bez współpracy z biznesem jest dziś praktycznie niemożliwe, a z pewnością bezcelowe. Kto w tej relacji korzysta najbardziej?
- Na współpracy AGH z biznesem i przemysłem zyskują wszystkie strony - mówi Bartosz Dembiński, rzecznik prasowy AGH. Wszyscy, czyli kto? - Studenci, ponieważ większość umów zawiera zapisy o licznych praktykach, stażach, wizytach w przemyśle, czy wspólnym prowadzeniu badań, np. do pracy magisterskiej. Zyskuje uczelnia, bo staje się dla studentów i doktorantów bardziej atrakcyjna. Zyskują wreszcie firmy, które w ten sposób wyłapują największe studenckie talenty i dzięki współpracy z badaczami często rozwiązują konkretne problemy technologiczne - tłumaczy.

Podobnie uważa Paweł Żebrowski z Regionalnego Centrum Innowacji i Transferu Technologii ZUT w Szczecinie. - Naukowcy mogą zweryfikować swoje pomysły w skali przemysłowej i zobaczyć, jak rozpoczynają prawdziwe, komercyjne życie. Firmy widzą w uczelni źródło przewagi konkurencyjnej, aparatury, na którą często ich nie stać, i specjalistycznej wiedzy - tłumaczy Żebrowski. Jednak jego zdaniem po obu stronach istnieją bariery, które warto przełamywać. Uczelnie wciąż bywają nieufne, we współpracy nie pomaga także rozbudowana biurokracja. Z kolei firmy powinny traktować instytucje naukowe jak równorzędnych partnerów w biznesie i przyzwyczaić się do tego, że za wiedzę trzeba płacić.

Współpraca z firmami pozwala uczelniom pozyskać środki na rozwój badań i projektów. Daje także możliwość tworzenia wspólnych programów zajęć, umożliwiających studentom zdobycie umiejętności potrzebnych na rynku pracy. Takim kierunkiem jest lingwistyka na Uniwersytecie Łódzkim, stworzona w oparciu o konsultacje z regionalnymi pracodawcami. Jak mówi prof. Piotr Stalmaszczyk, dziekan Wydziału Filologicznego UŁ, potrzebują oni pracowników, którzy nie tylko znają biegle języki obce, ale posiadają też inne umiejętności, np. z zakresu zarządzania czy finansów. Dlatego kierunek powstał przy współpracy wydziałów filologicznego i zarządzania. Lingwistykę dla biznesu będą też wspierały firmy Globalne Centrum Biznesowe Hewlett-Packard oraz Infosys BPO Poland. Ich pracownicy mają uczestniczyć w pracach rady programowej i prowadzić zajęcia praktyczne ze studentami. Na nowy kierunek zgłosiło się w tym roku 280 kandydatów, przyjęto 70 osób.

Na potrzeby swojego regionu kształci studentów Politechnika Rzeszowska. - Na Podkarpaciu działają przedsiębiorstwa, których kadra jest w dużej mierze oparta na absolwentach uczelni. Współpracując z takimi firmami jak WSK Rzeszów, PZL Mielec, BorgWarner, VacAero, ICN Polfa, Hamilton Poland Ltd. czy Skanska, dążymy do tego, aby młodzi ludzie, którzy opuszczają mury naszej uczelni, byli atrakcyjni zawodowo dla przedsiębiorstw z naszego regionu - mówi rzecznik prasowy Aleksander Taradajko. Uczelnia usytuowana jest w regionie będącym najważniejszym ośrodkiem przemysłu lotniczego zarówno w kraju, jak i w tej części Europy, dlatego aktywnie uczestniczy w budowaniu i wykorzystaniu potencjału lotniczego. Jako jedyna publiczna uczelnia szkoli pilotów dla lotnictwa cywilnego.

Jak informuje Taradajko, rozpoczęcie kształcenia pilotów na Politechnice było możliwe dzięki zaangażowaniu ówczesnych władz uczelni. 5 października 1976 r. Ministerstwo Nauki, Szkolnictwa Wyższego i Techniki oraz Ministerstwo Komunikacji zawarły umowę o utworzeniu w Rzeszowie Ośrodka Szkolenia Personelu Lotniczego (dzisiejszego Ośrodka Kształcenia Lotniczego Politechniki Rzeszowskiej). Kształcenie magistrów inżynierów lotnictwa, a zarazem pilotów lotnictwa cywilnego stanowiło nowatorskie rozwiązanie, które do chwili obecnej nie zostało powielone na żadnej polskiej uczelni publicznej. Po ukończeniu studiów absolwenci posiadają licencję pilota liniowego (ATPL). Uzyskanie takich uprawnień na własna rękę oznacza duże koszty. Obecnie OKL dysponuje flotą 19 samolotów. Do tej pory wyszkolono tu ponad 500 pilotów, m.in. kpt. Tadeusza Wronę.

Jak twierdzi rzecznik, uczelnia skupia się na rozwoju i uatrakcyjnieniu obecnej oferty edukacyjnej. - Aby realizować zapotrzebowanie przemysłu na konkretnych specjalistów, przy każdym wydziale Politechniki zostały powołane rady gospodarcze, w których skład weszli przedstawiciele świata przemysłu i biznesu. Ich prace mają m.in. wskazywać władzom wydziałów zapotrzebowanie rynku pracy na osoby o sprecyzowanych umiejętnościach. W procesie dydaktycznym korzystamy z pomocy pracodawców i przedsiębiorców, tak aby nasi absolwenci, zamiast stawać w kolejce do urzędu pracy, sami miejsca pracy tworzyli - przekonuje.