Studentom w czasach kryzysu bardzo łatwo jest znaleźć pracę. Dlaczego? Mają dużo mniejsze wymagania finansowe niż doświadczeni i wykształceni pracownicy. - Zatrudnienie studentów opłaca się pracodawcom. W dodatku nie muszą opłacać ZUS-u - mówi Barbara Osuchowska,
doradca pracy z firmy K&K Select. Wiele młodych osób korzysta z okazji i dorabia w czasie studiów zdobywając też doświadczenie. Wierzą, że przyda im się to w karierze zawodowej. Czy na pewno? Studia kiedyś się kończą. Pracodawcy coraz większą uwagę zwracają nie tylko na sam tytuł magistra, ale również na uczelnię, na jakiej się go zdobyło oraz na tryb studiów. Kiedy kartą przetargową przestaje być status studenta, często liczą się po prostu wykształcenie i wiedza. Bezrobocie wśród absolwentów drastycznie rośnie. Bez pracy pozostają jednak nie tylko ci, którzy w trakcie studiów nie zdobyli wykształcenia. Wypalony zawodowo i zmęczony dwudziestoparolatek, któremu brak wiedzy, pomysłów i zaangażowania, przegrywa wyścig po posadę już na starcie.
Praca? Potem Prof. Stanisław Mocek, prorektor ds. dydaktycznych Collegium Civitas przekonuje, że jeszcze 10 lat temu do pracy szli co najwyżej studenci piątego, czasami czwartego roku. - Obserwuję, że obecnie coraz więcej osób zaczyna pracę już na drugim, trzecim roku studiów. Nic dziwnego, że na uczciwe studiowanie nie starcza im czasu - zauważa prof. Mocek. - Dla dużych, międzynarodowych korporacji obok doświadczenia zawodowego ważna jest ogólna aktywność na studiach - udział w konferencjach i seminariach, działalność w kole naukowym czy organizacji studenckiej, zagraniczne stypendia i praktyki zawodowe. Ze względu na "czasochłonność" większość z tych czynności jest niedostępna dla studentów studiów zaocznych. Może się zdarzyć, że pomimo doświadczenia w pracy zawodowej, brak zaangażowania w inicjatywy studenckie będzie czynnikiem decydującym o niepowodzeniu w procesie rekrutacji - mówi Aleksandra Strojek,
analityk z portalu rynekpracy.pl.
- Jeżeli ktoś jest w stanie łączyć pracę i studia, tzn. że studia są słabe. Poważne firmy nie zdecydują się na zatrudnienie takiej osoby - uważa Łukasz Mazurkiewicz, socjolog z firmy ARC Rynek i Opinie. Jego zdaniem firmy, którym faktycznie zależy na młodym pracowniku, dają mu czas na dokończenie studiów i nie zaburzają procesu edukacji. - Czas na studiach powinno się wykorzystać na podróże, dłuższe wakacje, zaznajomienie się ze światem. To bywa ważniejsze niż doświadczenie -dodaje. Z tym poglądem zgadza się dr Marek Szopski, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego. - Łączenie pracy i studiów wiąże się z rezygnacją z udziału w publicznej debacie, która umożliwia rozwój intelektualny. Takie osoby tracą przy tym istotę kreatywności - debata ta jest niemożliwa do odtworzenia na studiach wieczorowych czy zaocznych - dodaje.
Niestety, nie każda uczelnia zapewnia takie same warunki i w ogóle na tę debatę pozwala. - W Polsce tak się dzieje jedynie w skoncentrowanych ośrodkach akademickich, a tych jest niewiele. Mamy bardzo wąskie elity. Intelektualiści z prawdziwego zdarzenia skupieni jedynie w kilku miastach w Polsce - m. in. w Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Łodzi. Tu toczy się debata publiczna, wymiana myśli. Ale już np. w Gdańsku, Szczecinie czy na Śląsku środowiska akademickie są bardzo rozproszone - nie ma życia studenckiego, twórczość oddolna jest zerowa, studenci odsiadują wiedzę, zdają te swoje egzaminy i idą do domu, a szkoda - mówi prof. Jacek Wódz, socjolog z Uniwersytetu Śląskiego. Uczelnie cieszące się lepszą sławą są często bardziej prestiżowe nie tylko w odczuciu środowiska akademickiego, ale też w oczach przyszłych pracodawców. Studia dzienne na cieszącej się zaufaniem i przodującej w rankingach uczelni państwowej będą często wyżej cenione niż wieczorowe czy zaoczne na jednej z wielu prywatnych uczelni.
Pracować czy nie pracować? Z drugiej strony osoby, które bardzo wcześnie zaczynają pracę, są bardziej odporne na stres. Jak przekonuje Violetta Nowacka, psycholog pracy z firmy Sens, takie osoby lepiej radzą sobie w trudnych sytuacjach. - W ten sposób rozwija się wewnętrzna dojrzałość, umiejętność zatroszczenia się o siebie, zaradność, obowiązkowość, umiejętność wybierania priorytetów - mówi. Zalety takiej sytuacji dostrzega również dr Szopski. Jego zdaniem studenci, którzy podjęli pracę, zdają sobie sprawę z realiów rynku. - Dużo łatwiej jest im odnaleźć się na rynku pracy, wiedzą, po co studiują - mówi dr Szopski. - Ale wykształcenie traktują instrumentalnie, jako środek do jakiegoś celu, a nie cel sam w sobie. Warto pamiętać, że takie międzynarodowe przedsiębiorstwa jak Google czy e-bay powstały jako wynik przemyśleń, intelektualnej dyskusji, a nie praktycznego zainteresowania. A to wymaga zaangażowania - tłumaczy.
Zdaniem Łukasza Mazurkiewicza w Polsce zbyt duży nacisk kładzie się na rozpoczynanie pracy w trakcie studiów. - Ta presja jest niepotrzebna. To fikcja. Dla pracodawcy w poważnej firmie przede wszystkim liczy się to, co ktoś ma w głowie, a nie ile staży ma za sobą. Osoby, które decydują się na pracę, nie skorzystają ani ze studiów, ani nie będą zadowolone z pracy - przekonuje Łukasz Mazurkiewicz. - Niektórzy przedsiębiorcy mogą wychodzić z założenia, że osoba łącząca pracę z nauką jest bardziej odpowiedzialna, zorganizowana i przedsiębiorcza niż ta, która zajmuje się wyłącznie studiowaniem. Dla innych student pracujący na pełen etat może być z kolei synonimem karierowicza, osoby o silnej orientacji materialnej - dodaje Aleksandra Strojek.
Sił i zapału do pracy w takim trybie wystarcza na jakieś 4 - 5 lat. Potem pojawia się zmęczenie i zniechęcenie. - Na pierwszym i drugim roku pracowałam na dwie zmiany (06.00-14.00 i 14.30-22.00). Gdy przychodziłam do domu byłam bardzo zmęczona. Najczęściej było tak, że w tygodniu kiedy wypadał mi zjazd pracowałam na pierwszą zmianę, więc od poniedziałku do piątku wstawałam o 5.30 a w sobotę o 7.00. Zmuszałam się, żeby wstać z łóżka - opowiada Emilia, studentka trzeciego roku politologii.
Brak czasu, brak pomysłów Braki w wykształceniu zemszczą się bardzo szybko. Studenci coraz częściej narzekają, że powoli kończą im się pomysły. - Przestajemy być kreatywni, zaczyna brakować energii i jedyne co nas utrzymuje przy życiu to nadzieja na wolny dzień - mówią. Przy studiach zaocznych i pracy od poniedziałku do piątku to średnio 4 wolne dni w miesiącu. - W ogóle nie mam czasu dla rodziny. Ledwo wystarcza go, żeby trochę odespać czy zrobić pranie. O przeczytaniu lektury, dodatkowych seminariach, kinie czy teatrze nawet nie myślę - narzekają studenci. - Z takim wyczerpaniem trzeba się liczyć. To wynik dążenia do bycia perfekcyjnym, a na tym etapie powinno się raczej podchodzić do swoich obowiązków z umiarem. To jest pierwszy schodek do dorosłego życia, zaangażowanie trzeba stopniować - mówi Violetta Nowacka. Kolejnym negatywnym efektem łączenia pracy i studiów jest zablokowanie drogi do awansu. - Z czegoś trzeba zrezygnować. Z reguły poświęca się studia, a to się szybko mści. Osoby z niepełnym wykształceniem trafiają na tzw. szklany sufit. W ten sposób tracą możliwości awansu i zamykają sobie drogę do dalszej kariery - podsumowuje Barbara Osuchowska.
Tajne zapiski pokładowe : Niech mnie jasna cholera! To my z Cookiem zapieprzamy jak głupi, ryzykujemy naszą kontrabandę, przymilamy się do porąbańców z portu i znęcamy nad załogą tylko po to, żeby dowiedzieć się, że kadra bryluje na imprezie?