Polacy lubią się kształcić. Tak przynajmniej wynika z ostatnich badań CBOS. Ponad połowa naszych rodaków (51 proc.) jest niezadowolona z osiągniętego poziomu wykształcenia i prawie tyle samo osób (aż 48 proc.) jest gotowych podnosić swoje kwalifikacje. Im wyższy poziom wykształcenia, tym przekonanie o konieczności inwestowania w naukę jest większe. Jak twierdzą specjaliści, wpływ na tę postawę mają wymagania pracodawców. - Przedsiębiorcy muszą dzisiaj patrzeć w przyszłość - mówi Thierry Iovane,
dyrektor CIMA (Chartered Institute of Management Accountants), instytucji organizującej profesjonalne
studia podyplomowe dla finansistów. - Tak naprawdę trudno przewidzieć, kiedy skończy się kryzys finansowy, może on potrwać nawet kilka lat. Dlatego pracodawcy szczególnie teraz potrzebują pracowników, którzy potrafią dostosować się do trudnych warunków na rynku i wyciągnąć z nich odpowiednie wnioski. U podstaw każdego biznesu stoją bowiem ludzie i to właśnie od nich zależy, czy firma przetrwa ten niespokojny okres i wyjdzie obronną ręką z czasów kryzysu - twierdzi.
Najcenniejsze: wiedza i umiejętności Co wnosi do firmy pracownik, który ukończy studia podyplomowe? Przede wszystkim wiedzę i kompetencje. - A to są najcenniejsze niematerialne wartości dla firmy- uważa Thierry Iovane. - Jeżeli pracownicy stale się rozwijają, przedsiębiorstwo lepiej prosperuje i staje się bardziej konkurencyjne, a jego wyniki finansowe poprawiają się - podsumowuje.
Wygląda więc na to, że w tych trudnych czasach od studiów podyplomowych większość z nas nie ucieknie. Bo taka staje się specyfika i polskiego, i światowych rynków pracy. - Najprawdopodobniej każdy z nas kilka razy w życiu będzie zobowiązany do zmian specjalizacji lub aktualizacji wiedzy - twierdzi Hanna Więcewicz,
kierownik ds. rekrutacji z firmy doradczej Manpower Professional Executive. - Tego będą wymagali od nas pracodawcy. Sami też będziemy chcieli w ten sposób podnieść nasze zarobki albo znaleźć ciekawszą pracę.
Na pewno pracodawca spojrzy przychylniejszym okiem na pracownika lub kandydata, który ukończył określony kierunek studiów, ale pracuje w innym zawodzie i ukończył studia podyplomowe o tej właśnie specjalizacji. - Taka osoba zdobywa w ten sposób ogólne informacje ze swojego obszaru, ma dostęp do odpowiedniej literatury i w przypadku występujących problemów wie, gdzie poszukiwać wiedzy, aby je rozwiązać - mówi Więcewicz. - Przy okazji nawiązuje relacje z ludźmi pracującymi w danej dziedzinie, co przekłada się bardzo często na wymianę doświadczeń i pomysłów, a potem na wyniki w pracy.
Od osób, które ukończyły ekonomię, marketing i zarządzanie, socjologię, psychologię, a zajmują się obszarem HR, pracodawcy i konsultanci ds. rekrutacji oczekują, że ukończą one studia podyplomowe z zarządzania ludźmi i zdobędą ogólną wiedzę zarówno z twardego, jak i miękkiego HR. W przypadku inżynierów, którzy myślą o stanowiskach kierowniczych mile widziana jest podyplomówka z obszaru zarządzania czy ekonomii. - W zarządzaniu ludźmi potrzebujemy strategii, informacji biznesowej, wiedzy z miękkich obszarów zarządzania. A w Polsce uczelnie techniczne nie koncentrują się na przedmiotach z obszarów miękkich zarządzania czy też wiedzy biznesowej, aby przygotować swoich studentów do ról menedżerskich. W porównaniu z innymi krajami jest to duży problem dla pracodawców. W tym wypadku może pomóc tylko dobra podyplomówka - twierdzi Więcewicz.
Jeśli chodzi o finansistów, osoba, która kończy inny kierunek i myśli np. o awansie na głównego księgowego, powinna ukończyć studia podyplomowe z finansów, nawet jeśli posiada wymagane licencje. Za każdym razem ukończenie studiów podyplomowych jest sygnałem dla pracodawcy, że chcemy się rozwijać i jesteśmy ambitni. A to może bardzo pomóc w rozwoju kariery zawodowej.
Jeśli ktoś zdecyduje się ukończyć studia podyplomowe np. w czasie urlopu wychowawczego, również wysyła ważny sygnał dla pracodawcy. - Połączenie takiego kursu z wychowaniem dzieci i prowadzeniem domu pokazuje pracodawcy, że jesteśmy świetnie zorganizowani i zdeterminowani - uważa Więcewicz.
Podyplomowe za darmo Szef, który podejmie decyzję o wysłaniu pracownika na studia podyplomowe na własny koszt, musi się liczyć ze sporymi wydatkami. Dlatego być może warto rozważyć studia lub
szkolenia dofinansowane przez Europejski Fundusz Społeczny. Pozyskanie przez uczelnie środków znacznie zmniejsza wydatki pracodawców na dokształcanie pracowników. W ramach funduszy unijnych szkoły oferują studentom, instytucjom, organizacjom pozarządowym oraz firmom i ich pracownikom szeroki wachlarz kursów, szkoleń, studiów podyplomowych itp. Są też uczelnie, które oferują całkowicie bezpłatne studia podyplomowe, w całości dofinansowane przez EFS.
Jednak szefowie muszą być też świadomi, że bez ich zaangażowania pracownik z ukończonym kursem podyplomowym może być tykającą bombą w firmie. - Wykłady znakomitych profesorów, poznawanie nowych dyscyplin, prace nad projektami w zespole dostarczają studentom bardzo dużą dawkę wiedzy, którą można natychmiast zastosować - opowiada Krzysztof Michalak, student Executive MBA na uczelni Chicago Booth, który na co dzień zarządza 48 osobami w branży private equity i venture capital (zakłada firmy i restrukturyzuje istniejące spółki dla inwestorów). - Tacy studenci nabierają z każdym dniem coraz więcej zaufania do nowych umiejętności, a to się przekłada na ogromny wzrost pewności siebie. I tu zaczyna się kwestionowanie otoczenia - w pierwszej kolejności firmy. Taki pracownik może np. stwierdzić, że po zakończeniu studiów to on powinien zastąpić pracodawcę, który wysłał go na studia. Zdarza się, że odchodzi z firmy. Tym bardziej trzeba zwracać uwagę na to, kogo się wysyła na MBA czy podyplomowe - przestrzega Michalak.
Odejście absolwenta będzie też nieuniknione, jeśli po powrocie do firmy ustawi mu się poprzeczkę zbyt nisko. Dlatego pracodawca musi zadbać o to, aby wyzwania, które stawia przed pracownikiem, były adekwatne do jego postępów. - A to wymaga dokładnego monitorowania rozwoju kandydata przez pracodawcę - mówi Michalak. - Jako inwestor - a studia MBA są inwestycją w kapitał ludzki - pracodawca musi postępować zgodnie ze sztuką dobrego inwestora. Musi więc wykluczyć wszelkie ryzyko i zrobić wszystko, aby ta inwestycja się zwróciła w bardzo krótkim czasie z jak najwyższym oprocentowaniem - podsumowuje Michalak.
Komunikat CBOS "Rola wykształcenia i zmiany w jej społecznym spostrzeganiu w latach 1993-2009" powstał na podstawie badań CBOS prowadzonych od 1993 r. Ostatnie badanie przeprowadzono w dniach 4-9 listopada 2009 r. na 1022-osobowej reprezentatywnej próbie losowej dorosłych Polaków