
Wśród osób między 19. a 26. rokiem życia pracuje około połowy, z czego część łączy pracę z nauką - wynika z sondażu "Gazety" na temat młodych na rynku pracy.
27 proc. z nich ma umowę o pracę na czas nieokreślony, reszta - mniej pewne formy zatrudnienia: umowę na czas określony (37 proc.) lub umowę o dzieło czy zlecenie (21 proc.). 9 proc. prowadzi własną firmę, a 4 proc. przyznaje się do pracy na czarno, co zapewne nie odpowiada skali zjawiska.
Wśród pracujących średni dochód na rękę w ostatnim miesiącu wyniósł 1446 zł. Wyraźnie więcej zarabiają mężczyźni - 1695 zł, a kobiety - 1131 zł. I to mężczyźni oczekują wyższej pensji w przyszłości - średnio 2515 zł, podczas gdy kobiety - 1894 zł. Jakby pogodziły się z nierównością zarobków.
- Kobiety jako rzecz naturalną uznają, że zarabiają mniej od mężczyzn, stąd też niższe aspiracje - i to nawet mimo że się dłużej uczą - mówi "Gazecie" socjolog prof. Giza-Poleszczuk z Uniwersytetu Warszawskiego.
Spośród niepracujących pracy szukało 58 proc. ankietowanych. Z czego 10 proc. - dłużej niż rok, a 24 proc. szukało, ale już przestało.
64 proc. badanych deklaruje gotowość założenia własnej firmy w ciągu najbliższych pięciu lat. W podobnym sondażu dziewięć lat temu odpowiedziało tak wyraźnie mniej, bo 41 proc. badanych.
Prawie 70 proc. ankietowanych jest gotowych dla dobrej pracy się przeprowadzić.
- Są racjonalni, świadomi realiów - ocenia Mateusz Walewski, ekonomista z PricewaterhouseCoopers. - Wiedzą, co pomaga przy szukaniu pracy - doświadczenie i znajomości. Są gotowi się przeprowadzić, by znaleźć pracę, a co ciekawe, jest im w zasadzie wszystko jedno dokąd - czy do innej miejscowości w tym samym województwie, czy do innego regionu, czy kraju. Kiedyś się nawet mówiło, że bliżej jest z Rzeszowa do Londynu niż Warszawy - mówi Walewski.
"Gazeta" zapytała też, co zdaniem młodych jest najważniejsze przy szukaniu pracy. Mogli wybrać dwie odpowiedzi. Najwięcej wskazań padło na znajomości - 47 proc., i doświadczenie zawodowe - 45 proc. Wykształcenie zebrało 35 proc.
- To może prowadzić wręcz do wyzysku młodych ludzi. Jeśli uważają, że doświadczenie jest tak ważne - ważniejsze od wykształcenia - to przyjmą nawet wielomiesięczny darmowy staż. Widzę to na co dzień, mam kontakt ze studentami czy absolwentami. Ich
CV są poszatkowane - trzy miesiące tu, pół roku tam. Są gotowi zaakceptować niską pensję nieodpowiadającą ich kwalifikacjom, jeśli daje pewność zatrudnienia - zaznacza prof. Giza-Poleszczuk.
A co jest najważniejsze w pracy? Musi być dobrze płatna (50 proc.) i dająca możliwość rozwoju (46 proc.), powinna w niej panować przyjemna atmosfera (27 proc. - w tym pytaniu też można było wybrać dwie odpowiedzi). Ale dla osób z wyższym wykształceniem najważniejsza okazała się możliwość rozwoju.
- Widzę w tym raczej chęć nabycia nowych umiejętności niż pragnienie samodoskonalenia. Oni czują, że rynek pracy się zmienia, że trudno będzie całe życie przepracować w jednym zawodzie. Są więc elastyczni, chcą zdobyć przyczółki w różnych dziedzinach - tłumaczy prof. Giza-Poleszczuk.

Badanie telefoniczne TNS OBOP dla "Gazety", 10-14 marca, próba reprezentatywna 500 osób w wieku od 19 do 26 lat.