Młodzi, zdolni i bez pracy

Marcin Walków, Aleksandra Lewińska
2011-03-21, ostatnia aktualizacja 2011-03-22 18:37

HANNA PYRZYŃSKA

Staż za grosze, umowa-zlecenie, praca na czarno - tak większość młodych Polaków zaczyna przygodę z rynkiem pracy. Eksperci przewidują, że w tym roku będzie jeszcze gorzej

ZOBACZ TAKŻE


Lawinowo przybywa młodych ludzi bez pracy. Od 2008 roku ich liczba wzrosła o 166 tys. W tej chwili już co czwarty bezrobotny to osoba w wieku do 24 lat. O ich sytuacji piszemy w "Gazecie" od piątku w cyklu "Stracone pokolenie".

A na poprawę się nie zanosi - firmy wciąż odczuwają skutki spowolnienia gospodarczego z 2009 roku.

- Brakuje przesłanek, które zachęciłyby firmy do dużych inwestycji i tworzenia nowych miejsc pracy - uważa dr Jacek Męcina z Instytutu Polityki Społecznej UW, doradca zarządu PKPP Lewiatan. - Skutki są takie, że pracodawcy częściej zatrudniają sezonowo, na czas określony, korzystają z usług agencji pracy tymczasowej, gdy mają spiętrzenie zamówień. Niestety wykorzystują też zatrudnienie na czarno. Sytuacja gospodarcza, wysokie opodatkowanie pracy i perspektywa wypłaty odpraw w razie zwolnienia pracownika nie zachęcają do zatrudniania legalnie bądź na stałe.

Ktoś jednak pracować musi...

Na recesję - stażysta

W Bydgoszczy tylko do października 2010 r. firmy przyjęły do pracy 2285 osób, o 200 więcej niż w całym 2009 roku. Przedsiębiorcy oferują im: "ciekawą, pełną wyzwań pracę w międzynarodowym zespole", "dostęp do wiedzy i nowoczesnych technologii" i "poznanie tajników praktyki zawodu". Nie proponują tylko jednego: pieniędzy. Korzystają z programu bezpłatnych staży. Kandydatów szukają przez pośredniaka, agencje pracy i uczelniane biura karier. Zainteresowanie jest ogromne.

- Nie damy rady odpowiedzieć na potrzeby wszystkich chętnych - mówi Tomasz Zawiszewski, zastępca dyrektora bydgoskiego urzędu pracy. - W tym roku wyślemy na staż jeszcze około 200 bezrobotnych. A bydgoscy przedsiębiorcy chętnie przyjęliby dużo, dużo więcej.

PUP przez ostatnie trzy kwartały wydał na staże już 10,9 mln zł. Na tę ofertę najczęściej decydują się ludzie młodzi. 24-letnia Paulina Kantor zakończy staż w Biurze Karier UKW w lutym. Sama o niego walczyła. Dlaczego?

- Skończyłam studia z zakresu doradztwa zawodowego - opowiada. - Etatu dla mnie nie było, ale miejsce dla stażystki - owszem. Firma na mnie nic nie traci, a ja zdobywam doświadczenie.

Stażysta nie otrzymuje pensji, ale urząd pracy wypłaca mu "stypendium" - 890,10 zł brutto miesięcznie. Oprócz tego odprowadza składki, refunduje koszty podróży, jeśli do pracy trzeba dojeżdżać.

- Nie czujesz się wykorzystywana? Za 700 zł na rękę przecież nie da się wyżyć? - pytamy.

- Skąd! Ja bardzo sobie cenię tę pracę. Czuję, że się rozwijam i później będzie mi łatwiej. Po cichu oczywiście liczę, że może jednak w biurze znajdzie się dla mnie etat.

Nieformalny okres próbny

Według najnowszych danych Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej w styczniu 2011 r. bez pracy było ponad 466 tys. osób do 25. roku życia, czyli ponad 22 proc. ogółu bezrobotnych. Dlatego ci, którzy mają szansę podjąć pracę, korzystają z niej - nie zawsze zastanawiając się nad oferowanymi im warunkami.

- Brak doświadczenia oraz nieznajomość prawa pracy mogą skutkować wykorzystaniem młodego człowieka przez nieuczciwego pracodawcę liczącego na jego naiwność - mówi Danuta Rutkowska z Głównego Inspektoratu Pracy w Warszawie.

I choć statystyki nie mówią, ilu młodych ludzi zostało wykorzystanych przez pracodawców, przykładów tych, którzy prawa pracy uczyli się na własnej skórze, nie brakuje.

Ewa z Poznania ma 24 lata, jest tegoroczną absolwentką. Na studiach pracowała w sklepie. Nim podpisała umowę, musiała się "wykazać". - Przez kilka godzin pomagałam sprzedawczyniom, uczyłam się obsługi kasy fiskalnej, pakowałam klientom zakupy do reklamówek. Za darmo - wspomina dziś.

Agata Kostyk-Lewandowska z okręgowego inspektoratu PIP we Wrocławiu podkreśla, że organizowanie bezpłatnych i nieformalnych okresów próbnych to jedna z częstszych praktyk w obchodzeniu prawa.

- W tej sprawie udzielamy wielu porad przez telefon, jednak notujemy znikomą liczbę skarg od pokrzywdzonych osób.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 22 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów