Jak znaleźć pracę? Musisz mieć plan

Marta Piątkowska
18.06.2012 , aktualizacja: 18.06.2012 15:32
A A A
Jeśli chcemy dostać pracę, to powinniśmy się przełamać. To żaden wstyd pytać o to, na jakiej podstawie w danej firmie się zatrudnia. Trzeba chodzić, wyszukiwać i dopytywać. Rozmowa z Adrianną Filiks*, psycholog organizacji pracy, coach.
Marta Piątkowska: "Szukam pracy od roku. Wysłałem setki aplikacji, zaprosili mnie zaledwie na trzy rozmowy, po których nikt się nie odezwał. Jestem zmęczony i zniechęcony. Powoli tracę nadzieję, że uda mi się wrócić do zawodu. Co robić?" - pyta na forum nasz czytelnik. Jak odzyskać motywację do dalszych starań o pracę, gdy od dłuższego czasu nic nam nie wychodzi?

Adrianna Filiks: Po pierwsze, trzeba być uczciwym w stosunku do samego siebie. Wiele osób, szukając pracy, ogranicza się do wysyłania szablonowego CV i myśli, że to wystarczy. To błąd. Obecny rynek jest wymagający i jeżeli chcemy się przebić, musimy zrobić o wiele więcej.

Wszystkim osobom, które przychodzą do mnie po radę, mówię: zanim zaczniesz aplikować, odpowiedz sobie na trzy podstawowe pytania: Co chcesz robić? Co potrafisz i co lubisz? Jakie są obszary twoich zainteresowań (a nie stanowiska)?

Bez ustalenia powyższych rzeczy nie da się działać skutecznie.

Dlaczego nie powinniśmy się koncentrować na stanowiskach, przecież tak jest łatwiej?

- Byłoby łatwiej, gdyby w każdej firmie dane stanowisko odpowiadało tym samym wymaganiom. A tak nie jest. Dlatego bezpieczniej jest bazować na umiejętnościach, uprawnieniach i predyspozycjach.

Wróćmy do trzech pytań, które każdy szukający pracy powinien sobie zadać. Co dalej?

- Na podstawie odpowiedzi musimy określić, jaki rodzaj prac interesuje nas najbardziej, jaki średnio, a jaki najmniej. Ważne, żeby te z najniższym priorytetem wciąż były dla nas akceptowalne. Nie traćmy czasu na oferty, których tak naprawdę nie będziemy chcieli przyjąć.

Brzmi skomplikowanie. Jak dokonać takiego podziału? I jak odnaleźć w sobie potencjał do robienia innych rzeczy niż te, do których się przyzwyczailiśmy?

- Wszystko opiera się na stopniowaniu i niezamykaniu się na jeden, konkretny zawód. Przykładowo ktoś całe życie był kucharzem w hotelowej restauracji i myśli, że tylko do tego się nadaje. A mógłby z powodzeniem szukać pracy w tradycyjnych lub biurowych restauracjach, w barach czy w cateringu. I te ogłoszenia mają u niego wysoki priorytet.

Potem przychodzi pytanie o predyspozycje i uprawnienia. Załóżmy, że lubi ludzi i ma z nimi dobry kontakt, dodatkowo ma prawo jazdy. W takim razie może zostać przedstawicielem handlowym firmy sprzedającej przyprawy lub wyposażenie kuchni. Przecież zna się na tym jak nikt inny.

Nie ma ofert w tym zawodzie, ale sprzedaż go nie zniechęca? Może otworzyć się na wszystkie branże i wtedy do wyboru ma już cały rynek.

Co mają zrobić pracownicy z umiejętnościami, które nie dają szerokiego wachlarza możliwości?

- Wracamy do trzech pytań z początku rozmowy i wypisujemy na kartce to, co umiemy. Na początku twarde umiejętności, na przykład obsługa programów, arkuszy kalkulacyjnych, budżetowania, sporządzanie dokumentów, przebyte kursy.

Następnie przeglądamy ogłoszenia i patrzymy, czego i na jakie stanowiska nam brakuje. Niestety, nie ma innego rozwiązania jak uzupełnienie braków.

Ale to kosztuje i zabiera cenny czas.

- Nie zawsze, część wiedzy można uzupełnić podczas rozmowy z osobą, która daną pracę wykonuje. A może znajomi lub starsze dzieci podszkolą nas z Excela lub obsługi poczty mailowej? Wyrobienie książeczki sanepidu potrzebnej do pracy w gastronomii trwa około dwóch tygodni i kosztuje kilkadziesiąt złotych. Warto zainwestować czas i pieniądze.

Jeżeli nie stać nas na specjalistyczne kursy, sprawdźmy, co oferuje urząd pracy. Jeśli nie jesteśmy zarejestrowani, dowiedzmy się, jakie szkolenia dofinansowane przez Unię są dostępne. Dzięki nim można zrobić kurs dla handlowca, pracownika kadr, kierowcy czy kurs obsługi wózków widłowych.

Może uda nam się zapisać na bezpłatny kurs językowy. Okazji i rozwiązań jest wiele, trzeba tylko chcieć je znaleźć.

Nie wszyscy wiedzą, czego im brakuje oraz gdzie i w jaki sposób zdobyć dodatkowe kwalifikacje.

- Dlatego ci, których na to stać, powinni zgłosić się po pomoc do firm, które świadczą programy outplacementowe. Konsultant pomoże ustalić i określić wszystkie sprawy, o których do tej pory mówiłam. Jeżeli nie mamy na to środków, skorzystajmy z pomocy doradców w urzędach pracy lub stowarzyszeniach, które świadczą te usługi bezpłatnie. W niektórych miastach działają kluby pracy, tam również można otrzymać wsparcie.

Czyli nie ma wymówek?

- Ani jednej. Szukanie pracy to czasochłonne zajęcie, podczas którego nie ma czasu na siedzenie w domu. Wysyłanie CV nie przynosi efektów? To wyjdź na spacer po mieście lub okolicy i popatrz, jak wygląda lokalny rynek pracy, jak funkcjonują firmy. Co prawda nie zobaczymy ich biur od środka, ale możemy przekonać się na własnej skórze, na czym polega ich obsługa klienta. To daje jakiś pogląd i umożliwia bardziej świadomą aplikację. Może się zdarzyć, że chcielibyśmy pracować na przykład jako kurier w przedsiębiorstwie X. Postarajmy się nawiązać kontakt z taką osobą. Zapytajmy, dzięki jakim umiejętnościom dostała tę pracę, co było niezbędne.

To rada dla odważnych?

- Dla wszystkich. Chcemy dostać pracę, to powinniśmy się przełamać. To żaden wstyd pytać o takie sprawy. Ludzie zazwyczaj chętnie dzielą się wiedzą, która dla nas jest na wagę złota.

A jeżeli nasze wysiłki nie przynoszą rezultatów?

- Zadajmy sobie kolejne pytania, żeby wyeliminować to, co robimy źle. Czy wiem, gdzie i jak szukać pracy? Czy wiem, jak wygląda dzisiejszy rynek? Czy mam wsparcie, jakiego potrzebuję?

Kiedy poznamy odpowiedzi, zaczynamy pracę nad dokumentami aplikacyjnymi. Można to zrobić dużo wcześniej, ale w niektórych przypadkach błędy stają się zauważalne dopiero po czasie.

I gdzie szukać pracy, jak poznać rynek i co oznacza wsparcie?

- Pracy szukamy nie tylko przez odpowiadanie na ogłoszenia, ale też przez rejestrację w bazach agencji zatrudnienia i firmach headhunterskich. Odwiedzajmy strony internetowe firm, które nas interesują, i przeglądajmy regularnie zakładkę "praca". Jak nie ma ogłoszeń, to i tak wyślijmy CV. Może ktoś nas zapamięta. Korzystajmy z branżowych serwisów, wypowiadajmy się na forach - jednym słowem, bądźmy widoczni.

Co do poznawania rynku - wiele osób utracone stanowisko zajmowało przez wiele lat i w tym czasie sporo mogło się zmienić. Sprawdźmy, jakie umiejętności są wymagane w innych firmach i przede wszystkim - ile rynkowo możemy na nim zarabiać. To, że do tej pory zarabialiśmy określoną kwotę, wcale nie oznacza, że wciąż jesteśmy tyle warci. Dodatkowo określmy lokalizację. Może zamiast w centrum jesteśmy gotowi pracować na obrzeżach miasta albo dojeżdżać codziennie ileś tam kilometrów? To rozszerza wachlarz możliwości. Jeżeli chodzi o wsparcie, to czas na poważną rozmowę z całą rodziną.

Co mamy im powiedzieć?

- Zapytać, jak się z tym czują, że nie mamy pracy. Na jakie ustępstwa i oszczędności są w związku z tym gotowi. Jak myślą, ile powinniśmy dać sobie czasu na znalezienie nowej posady. Dzięki jasno ustalonym granicom unikniemy sytuacji, że co tydzień będą pytać: "I jak, masz już coś?".

Niektórym dobrze robi wspólny wyjazd za niewielkie pieniądze. Może kilkudniowy wypad na działkę wzmocni więzi i pozwoli osobie zestresowanej szukaniem pracy nieco odetchnąć.

Załóżmy, że po wielu staraniach dostaliśmy ofertę, która nie spełnia naszych oczekiwań. Przyjmować, nie przyjmować?

- To pytanie o to, czy wolimy siedzieć w domu, czy opłacić czynsz i kupić chleb? Jeśli ktoś naprawdę potrzebuje pieniędzy, to podejmie pracę poniżej oczekiwań. Nie musi tkwić w niej do emerytury.

Niezdecydowanym polecam przyjąć pracę na zlecenie lub zastępstwo. Na kilka miesięcy lub do konkretnego zadania. To daje nowe doświadczenia i fundusze na szukanie pracy, o jakiej myślimy.

Wszystko, co pani mówi, brzmi przekonująco, tylko co zrobić, jak jesteśmy na takim etapie zniechęcenia, że przestaliśmy wierzyć, że cokolwiek nam pomoże?

- Jeśli osoba szukająca pracy na tym etapie mówi, że zrobiła wszystko, co w jej mocy. to znaczy, że tak jest. To również komunikat, że nie wie, ile jeszcze może zrobić. Trzeba się zgłosić do konsultanta lub doradcy i najlepiej z jego pomocą przygotować dobry plan działania. To oznacza, że ma cel i wie, co robić, żeby go osiągnąć.

Z doświadczenia wiem, że osoby, które podejmują wymienione przeze mnie działania, znajdują pracę w trzy miesiące, specjaliści w ciągu sześciu miesięcy, i na dodatek mogą wybierać w interesujących ich ofertach.

*Adrianna Filiks - konsultant i trener zarządzania zasobami ludzkimi, coach, dyrektor personalny, od 15 lat ekspert w programach outplacementowych

Zobacz także
Komentarze (1)
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Bartłomiej

    0

    OGIDO portal pracy zbiera oferty dla szukających zatrudnienia. Jeśli potrzebujesz pracy, lub jesteś pracodawcą poszukującym pracownika - nasz serwis to idealne miejsce dla Ciebie. Tutaj spotykają się ambitni ludzie i rzetelni właściciele firm. Kryteria wyszukiwania wolnych stanowisk pomogą Ci odnaleźć pracę lub pracownika, jakich potrzebujesz, zgodnie z kwalifikacjami i oczekiwaniami. Nasza platforma to kompleksowa oferta dla Agencji Zatrudnienia i Agencji Pracy - korzystaj w dowolnym czasie i z każdego miejsca na ziemi, 24/7.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX