Head hunterzy, czyli łowcy specjalistów

Anna Chodacka
2008-11-13, ostatnia aktualizacja 2008-11-13 14:14

Mają różne sposoby na wyszukanie i wyłowienie z tłumu ludzi, których potrzebuje ich klient. Metod na zaoferowania nowej pracy też jest wiele, ale ogólnie łatwo nie jest. - Jak mówimy u nas w firmie, ciężkie jest życie konsultanta - śmieje się Marek, który od dwóch lat ?łowi? głowy specjalistów branż wszelakich.


ZOBACZ TAKŻE
Head hunterzy to osoby, które realizują projekt rekrutacyjny na określone stanowiska. Wyszukują głównie specjalistów na stanowiska wyższego szczebla zarządzania, a więc osoby o wysokich kwalifikacjach i zazwyczaj z dużym stażem zawodowym. Kandydaci ci zazwyczaj nie są na etapie poszukiwania pracy i nie zgłaszają się do agencji doradczych. Head hunter sam musi taką osobę znaleźć, namówić na rozmowę, a następnie na kandydowanie. Studenci czy dopiero co upieczeni absolwenci, na złowienie przez head huntera na razie nie mają co liczyć. - Określenie "łowcy głów" jest adekwatne do tego, czym się w dużej części zajmuję, a samo w sobie jest dla mnie raczej neutralne i nie odbieram go negatywnie - mówi Marek. Podobnego zadnia jest Patrycja, która w branży "łowców głów" pracuje od czterech lat. - Nie ukrywam sympatii do tego sformułowania.

Najtrudniej znaleźć

Wszyscy łowcy głów jednogłośnie podkreślają, że wyszukanie odpowiedniej osoby na dane stanowisko to najtrudniejsza część ich pracy. Powody tego są różne. - Ciężko jest zwłaszcza jeśli chodzi o specjalistów w rzadkiej dziedzinie, kiedy wiemy, że jest ich np. kilkunastu lub kilkudziesięciu w Polsce - mówi Marek. - Typowym tego przykładem jest obszar IT, gdzie ludzie specjalizują się np. w programowaniu w jednym z kilku języków programowania, czy zajmują się wdrażaniem, takich a nie innych platform informatycznych. Przykłady można mnożyć - dodaje. Metody werbowania specjalistów są różne, tak jak różni są ludzie, których rekrutują head hunterzy, ale także jak różne są oczekiwania klienta co do sposobu rekrutacji pracownika. - Jest to o tyle ważne, że niektórzy klienci nie życzą sobie, aby były wykorzystywane metody "direct serach" (bezpośredni kontakt z pracownikiem), które uważają za nieetyczne - mówi Marek. - Taki sposób wyszukiwania to "chleb powszedni" head hunterów. - Najprostszym sposobem na odszukanie namiaru na kandydata są portale networkingowe - mówi Patrycja. Najczęściej używanym w tym zakresie polskim portalem jest GoldenLine. Spośród zagranicznych warto zajrzeć na LinkedIn. Zawierają one bardzo wiele ciekawych profili kandydatów - dodaje. Oprócz portali networkingowych head hunterzy przeszukują newsy, fora, artykuły lub inne bazy danych. Jednak nie wszystkie "cenne" osoby uda się tam znaleźć. Jeżeli tego typu przeszukanie nie przynosi rezultatów, head hunterzy i na to mają sposób. - Trzeba dotrzeć bezpośrednio do miejsca pracy potencjalnego kandydata. - Wiele trudu zajmuje, żeby porozmawiać z właściwą osobą, ale taki kontakt jest niezwykle skuteczny - mówi Marek. - Często po prostu dzwoni się do danej firmy i bezpośrednio bądź też za pomocą różnych "historyjek" stara się zdobyć odpowiednie informacje i kontakt do danej osoby. Każda firma head hunterska posiada też wewnętrzną bazę danych, której przeszukanie jest obowiązkiem punktem przy poszukiwaniu odpowiedniego kandydata. - Często też wykorzystujemy nasze znajomości, osoby które już kiedyś spotkaliśmy, znajomych itd. - mówi Marek. Zdarza się, że aby zdobyć namiar do danego specjalisty, trzeba "przegrzebać" się przez wiele firm. - Tu potrzebna jest wiedza na temat funkcjonowania przedsiębiorstw, ich struktur, specyfiki danej branży. Trzeba mieć już pewne obycie biznesowe oraz wiedzę, jak działają tego typu podmioty - mówi Marek.

Kiedy już mamy upatrzonego pracownika

i znamy jego dokładne dane personalne, to tak naprawdę większość pracy jest za nami. Wtedy pozostaje bezpośredni kontakt z daną osobą, który ma ogromne znaczenie. - To, jak rozpoczniemy rozmowę i w jaki sposób zachęcimy potencjalnego kandydata do zastanowienia się nad ofertą, na pewno ma wpływ na jego późniejsze decyzje - mówi Patrycja. Na początek najlepsza jest rozmowa telefoniczna. - To oczywiście należy czynić z wielką delikatnością i wyczuciem, gdyż takie osoby często są zaskoczone, że ktoś dzwoni do nich z zastrzeżonego numeru, najczęściej do pracy i proponuje im inną ofertę. - Kiedy dzwonię oczywiście najpierw się przedstawiam, pytam czy nie przeszkadzam, jeśli tak to dzwonię o bardziej dogodnej porze, najlepiej już na telefon prywatny. Wtedy przedstawiam ofertę - opisuje swoją pracę Patrycja. Jednak jeden telefon nie wystarczy. Aby wzbudzić wiarygodność należy trochę zaprzyjaźnić się z potencjalnym kandydatem. - Podczas kilku kolejnych rozmów telefonicznych poznajemy się, budujemy zaufanie i dopiero później dochodzi do spotkania face to face, które odbywa się albo w biurze firmy head hunterskiej lub - jeśli kandydat woli - w innym miejscu - dodaje dziewczyna. - Na pierwsze spotkanie raczej umawiamy się w siedzibie firmy. Zaproszona osoba widzi że za "rekruterem" stoi poważna instytucja - mówi Marek. - Spotkania w kawiarniach są mało komfortowe dla potencjalnego kandydata. Zazwyczaj mają oni wrażenie, ze ktoś ich zobaczy, nakryje i doniesie szefowi - dodaje. - Oczywiście podczas takiego spotkania należy zachować wszelkie zasady savoir-vivre, wiec raczej odpada spóźnianie się.

Z niewolnika nie zrobisz pracownika, czyli nie każdego da się przekonać

Marzena ma 27 lat i pracuje w ogólnopolskim portalu internetowym. Ma trzyletnie doświadczenia w branży, którą sama określiłaby jako dziennikarsko - pr. Nie chce dokładnie mówić, gdzie pracuje ponieważ jej specjalizacja jest dość wąska i od razu zostałaby rozpoznana w swoim środowisku. Marzenę jakiś czas temu "dopadł'' head hunter, zaproponował nowe miejsce pracy, a ona skrupulatnie rozważyła jego ofertę. - To było tak, że poprzednia firma, do której aplikowałam miała w bazie moje CV. Za jej pośrednictwem trafiło ono do firmy rekrutacyjnej. Po jakimś czasie otrzymałam telefon od head huntera z konkretną ofertą nowej pracy - wspomina Marzena. - Dostałam czas na przemyślenie propozycji i przyznam, że mimo że odmówiłam, to poważnie ją rozważałam - przyznaje. - Nowa praca, mimo, że na takim samym stanowisku wiązałaby się z przeprowadzką do Warszawy, ale i wyższymi zarobkami. Kiedy przeanalizowałam wszystkie "za" i "przeciw" uznałam, że mi się to po prostu nie opłaca. I nie mówię tutaj o pieniądzach. Tu gdzie mieszkam mam rodzinę, przyjaciół, wszystko, a te ekstra pieniądze i tak pewnie wydałabym na weekendowe wyjazdy do domu. Propozycję odrzuciłam i nie żałuję. No właśnie, head hunter musi mieć świadomość, że jednak nie każdy do kogo zadzwoni z ofertą, jest do "zwerbowania". Ludzie kierują się bardzo różną motywacją przy zmianie pracy, a warunki finansowe nie zawsze są na pierwszym miejscu. - Jeżeli ktoś odmawia przyjęcia propozycji, szanujemy decyzję i nie wyrzucamy danego kontaktu do kosza. Lepiej zachować go na później, przy okazji realizacji innego projektu. Oczywiście, jeśli ktoś kategorycznie odmawia jakiegokolwiek kontaktu z head hunterem, również szanuję taką decyzję. Jednak takich sytuacji jest bardzo mało - wszak znajomość ta opłaca się obu stronom - mówi Patrycja.

O tym co zrobić kiedy dopadnie nas head - hunter? Jak zachować się w pracy i czy powiedzieć o tym szefowi, mówi Dominika Mamro z Advisory Group Test Human Resources.

Jak zachować się kiedy z propozycją nowej pracy zwróci się do nas 'head hunter'? Podziękować, spotkać się?

Dominika Mamro: Oczywiście, nie w każdym momencie jesteśmy na etapie poszukiwania nowej pracy, stąd rodzi się pytanie, co zrobić w momencie kiedy head hunter zadzwoni? Moja odpowiedź to, odebrać i wysłuchać. Sprawa jest łatwa, kiedy szukamy pracy i nowa oferta przedstawiona przez head huntera jest dla nas atrakcyjna - wtedy należy zebrać, jak najwięcej informacji o samej ofercie i pracodawcy. Jeżeli oferta nas nie zainteresuje, wystarczy podziękować head hunterowi za telefon i powiedzieć, że obecnie nie jesteśmy zainteresowani. Warto jest nie zrażać do siebie head hunterów, bo przecież za pół roku, rok, czy dwa lata i dłużej możemy tej pracy szukać, a wtedy podobny telefon będzie przez nas mile widziany. Jeżeli nie możemy rozmawiać w danym momencie z head hunterem należy poprosić o telefon w późniejszym czasie - dobrze jest podać przedział czasowy, albo poprosić o przesłanie opisu stanowiska na prywatny adres e-mail. Trzeba pamiętać, że tego rodzaju prośba jest całkowicie zrozumiała, a head hunter z pewnością wtedy skontaktuje się w dogodnym dla nas terminie.

Jak zachować się w dotychczasowej pracy? Przyznać się, że ktoś próbuje nas zwerbować?

DM: Jeżeli mamy potrzebę powiedzenia, że ktoś nas werbuje - to oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, jednak lepiej to dobrze przemyśleć, czy na pewno chcemy dzielić się takimi informacjami z całym otoczeniem. Sam fakt, ze ktoś nam oferuje pracę, jest dla wielu potwierdzeniem tego, że jesteśmy dobrzy w tym, co robimy.

Czy właściwym jest stawianie warunku dotychczasowemu pracodawcy, że nie odejdziemy do firmy, która próbuje nas zwerbować pod warunkiem, że dostaniemy podwyżkę?

DM: Jeżeli chcemy zagrać va banque i tak naprawdę chodzi nam tylko o to, by więcej zarabiać, to można posunąć się do takiego kroku. Nie jest to jednak właściwe, a taki krok może być wręcz postrzegany jako szantaż. Pracodawca raczej nie będzie przychylnie patrzył na pracownika, który motywowany jest jedynie wysokością swojego wynagrodzenia. Jeżeli przedsiębiorstwu będzie zależało na pracowniku, to z pewnością samo zaproponuje podwyżkę lub awans.

Jaka może być hipotetyczna reakcja naszej macierzystej firmy na to, że ktoś próbuje nas odciągnąć od dotychczasowego zajęcia?

DM: Ta reakcja może być różna. Wszystko zależy to od tego, jak bardzo dany pracownik jest "cenny" dla pracodawcy. Jednak nie zawsze tak jest, informacja o tym, że ktoś próbuje nas zwerbować może się źle odbić na naszej pozycji w obecnym miejscu pracy, a nawet być powodem do zwolnienia.



  • 12 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów