Co ci przysługuje przy zwolnieniach grupowych

Michał Sielski
2009-01-20, ostatnia aktualizacja 2009-01-20 15:02

Kolejne firmy zapowiadają grupowe zwolnienia swoich pracowników. Można zaryzykować stwierdzenie, że jest to najlepsza ze złych wiadomości, bo w tym przypadku można liczyć na w miarę miękkie lądowanie. Zwłaszcza jeśli pracowało się długo


Fot. Łukasz Cynalewski / AG
ZOBACZ TAKŻE

Blogoopera brazylijska - powiedz pracy ahoj!



Rząd szykuje plan antykryzysowy, który ma pomóc w walce z rosnącym bezrobociem. A firmy, które mają obowiązek zgłaszać urzędom pracy plany zwolnień grupowych, prześcigają się w dostarczaniu złowrogich danych. W ostatnich tygodniach liczba planowanych zwolnień w skali kraju wzrosła już ponad pięciokrotnie. Ostatnio było to już ponad 30 tys. osób z ponad 300 firm, a żaden z analityków nie chce szacować, ile będzie docelowo. Z jednej strony nie chce się skompromitować, a z drugiej skala zwolnień coraz bardziej zaskakuje. Sytuacja zmienia się bardzo dynamicznie. Najgorsze jest jednak to, że firmy niemal całkowicie zaprzestały rekrutacji. Jeszcze przed rokiem też były zwolnienia, gdzieniegdzie także grupowe, ale nikt tego nie dostrzegał, bo więcej firm poszukiwało pracowników. Na razie bezrobocie rośnie, ale niewiele przedsiębiorstw plajtuje, większość stara się przeczekać złe czasy. Nawet wśród ekspertów przeważa nadzieja, że firmy, które jeszcze pół roku temu na potęgę szukały pracowników, nie będą ich zbyt chętnie wyrzucać. - Przedsiębiorcy przekonali się w ostatnich latach, że trudno znaleźć fachowca i będzie on jeszcze bardziej cenny w czasach, gdy dobra koniunktura wróci. Często łatwiej im przesunąć go do innych działań i poczekać na nowe zlecenia, niż zwolnić, a za kilka miesięcy nie podjąć się dużego kontraktu, bo jego następcy nie uda się szybko znaleźć - zaznacza ekspert Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan Jacek Męcina.

Kto, kogo i dlaczego?

Niezależnie od głosów analityków zwolnienia grupowe - mniejsze lub większe - są dzisiaj faktem. Według przepisów mogą dotknąć pracowników firmy, która zatrudnia min. 20 osób. I nie jest ważne czy np. 19 z nich pracuje na pół lub nawet ćwierć etatu. Nie jest ważne nawet to, czy mają oni standardowe umowy o pracę czy np. umowy o dzieło, na czas określony lub nawet w zastępstwie pracownika. Ważne jest jednak, by rozwiązanie umowy terminowej nastąpiło z przyczyn niezależnych od pracownika. Jeśli firma rozpoczęła już działania w ramach zwolnień grupowych, a jednego z objętych nimi pracowników postanawia wyrzucić dyscyplinarnie, przepisy ich dotyczące już go nie chronią. Podobnie jest w przypadku, gdy pracownik traci możliwości do wykonywania pracy, czyli np. kierowca jest sądownie pozbawiony prawa jazdy, bo wsiadł za kółko po kilku głębszych. Nie ma za to znaczenia, czy powodem rozwiązania stosunku pracy są błędy w zarządzaniu firmą popełnione przez nią zarządzających czy sytuacja makroekonomiczna lub inne nieprzewidziane okoliczności.

Pracodawcy czasami bronią się przed zwolnieniami, redukując koszty poprzez obcinanie pracownikom pensji. Ale jeśli pracownik nie przyjmie nowych warunków płacy, także obowiązują go przepisy ustawy o zwolnieniach grupowych. Na tej samej zasadzie może odmówić nowych warunków pracy, czyli np. przeniesienia ze stanowiska kierowniczego na produkcyjne. Nie każdego można jednak pozbawić pracy w ramach zwolnień grupowych. Wyjątkami są pracownicy, którym do osiągnięcia wieku emerytalnego brakuje nie więcej niż cztery lata, kobiety w ciąży, pracownicy przebywający na urlopie macierzyńskim, pracownicy będący członkami zakładowej organizacji związkowej, upoważnieni do reprezentacji związku wobec pracodawcy i społeczni inspektorzy pracy.

Ile można zarobić

Zwolnienie wiąże się oczywiście ze stratą dochodów, ale ustawodawca zadbał o to, by - przynajmniej na początku - można było przeżyć. W ramach ustawy zapisano minimalne kwoty odpraw, jakie należą się zwalnianym pracownikom. W przypadku stażu krótszego niż dwa lata, należy się nam miesięczne wynagrodzenie. Jeśli pracujemy powyżej dwóch, ale poniżej ośmiu lat możemy już liczyć na dwie miesięczne pensje. A jeśli nasza praca w firmie trwa ponad osiem lat, otrzymamy wynagrodzenie za trzy miesiące.

Najczęściej firmy, a raczej działające w nich związki zawodowe lub rady pracowników, starają się jednak, by odprawy były dużo wyższe. Od 1 stycznia br. ich maksymalna wysokość wynosi piętnastokrotność najniższego wynagrodzenia, czyli 19 tys. 140 zł. Ten limit nie ma jednak zastosowania gdy układ zbiorowy pracy przewiduje korzystniejsze rozwiązania lub gdy szczegółowe warunki zwolnienia przewiduje indywidualny kontrakt. Większe odprawy zazwyczaj wypłaca także inwestor, który przejmuje państwową firmę w ramach prywatyzacji. Rekompensatę w ramach zwolnień grupowych można też łączyć z odprawą emerytalną. I to niezależnie od tego czy jednocześnie czerpiemy dodatkowe dochody z prowadzenia działalności gospodarczej lub gospodarstwa rolnego. W praktyce najczęściej firmy, które w oficjalnych komunikatach głoszą hasła typu: "Zwalnianym pracownikom zapewniamy dobre warunki socjalne", wypłacają wszystkim odszkodowanie w wysokości trzymiesięcznej pensji.



  • 16 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos