Wiele firm zwalnia swoich pracowników tłumacząc się reorganizacją, brakiem zleceń albo najprościej - kryzysem. Co zrobić kiedy nagle zostajemy bez pracy a nad naszą głową wisi wielka czarna kryzysowa chmura? -Kryzys jest i już zaczynamy odczuwać pierwsze jego skutki - przyznaje w rozmowie z radiem TOK FM Malwina Piechota, która od 4 lat zajmuje się doradztwem personalnym i poszukiwaniem pracowników - Na pewno jest teraz trudniej niż rok czy pół roku temu, ale to nie znaczy, że mamy się załamać. Za poszukiwania trzeba wziąć się ze zdwojona siłą.
Po pierwsze wykorzystać tę energię, która pojawia się zaraz na początku, kiedy zostajemy bez pracy - nie siedzieć z założonymi rękami i nie myśleć, że teraz należy mi się odpoczynek. Najważniejsze to zacząć na wszystkich frontach jednocześnie. - Bardzo ważne jest solidne przygotowanie dokumentów aplikacyjnych. Po pierwsze trzeba uaktualnić cv, pamiętać, żeby było czytelne, bo życiorys to dla pracodawcy pierwszy kontakt z osobą starająca się o pracę. Warto wypunktować najważniejsze informacje - w punktach lepiej się czyta i pamiętać o datach, żeby pracodawca mógł zobaczyć jak duże mamy doświadczenie. Ważne jest też podkreślenie naszych umiejętności - czyli nie tylko co robiliśmy, ale czego dzięki temu się nauczyliśmy i jakie mamy cechy, które nas do konkretnej pracy predestynują. Zdjęcia z wakacji z palemką w tle nie są najlepszym pomysłem.
Jeśli chodzi o
list motywacyjny to największym i o dziwo najczęstszym błędem jest pomylenie nazwy firmy do której aplikujemy. Kandydaci często mają jeden szablon, który wysyłają do wielu firm nie zmieniając w nim niczego, a najważniejsze jest to, żeby taki list był pisany pod konkretną ofertę. No i nie uprawiamy prywaty. Piszemy krótko i konkretnie. Na więcej fantazji możemy sobie pozwolić na przykład kiedy aplikujemy na stanowisko, na którym pracodawca wymaga przede wszystkim dużej kreatywności.
Kiedy dokumenty mamy gotowe przystępujemy do ataku. - Logujemy się na wszystkich dostępnych
portalach, które pomagają szukać pracy, cv wysyłamy nie tylko do tych firm, które aktualnie poszukują pracowników - bo w dobie kryzysu ofert jest coraz mniej, ale także tam, gdzie chcielibyśmy pracować. Rozpuszczamy wici wśród znajomych, byłych klientów, że jesteśmy "do wzięcia", bo takie systemy poleceń działają najsprawniej. No i chodzimy na wszystkie rozmowy, bo bezpośredni kontakt z pracodawcą daje duże możliwości negocjacji np. wynagrodzenia czy zakresu obowiązków.
Regina, absolwentka psychologii na Uniwersytecie Jagiellońskim, w ciągu dwóch miesięcy wysłała kilkadziesiąt cv i była na kilkunastu rozmowach kwalifikacyjnych. -W poprzedniej firmie miałam umowę na okres próbny, która nie została przedłużona i było to dla mnie dużym zaskoczeniem - przyznaje Regina - Wiedziałam, że nową pracę muszę znaleźć jak najszybciej. O tym, że zostałam bezrobotna rozpowiadałam wszystkim znajomym bliższym i dalszym, do tego portale, ogłoszenia. Z tygodnia na tydzień poszerzałam swoją tolerancję na pojawiające się propozycje pracy, ale cały czas szukałam czegoś w swoim zawodzie.
Po dwóch miesiącach znalazła pracę w dziale HR jednej z niedużych krakowskich firm. - Może nie do końca związaną z moim wykształceniem, ale na pewno z moimi zainteresowaniami - dodaje. - Jeśli jednak pracy szukamy i nie znajdujemy tego, co nas interesuje, trzeba pomyśleć o poszerzeniu pola poszukiwań czy mamy możliwość przebranżowienia, doszkolenia w niektórych dziedzinach. Dobrym rozwiązaniem jest też założenie własnej działalności - szczególnie, że takie inicjatywy finansowo wspiera Unia Europejska, wystarczy się zorientować na jakie dofinansowanie mamy szanse w naszym regionie. No i przede wszystkim
myśleć pozytywnie.