Gazeta.pl > Praca >  Praca dla studentów >  Wolontariat

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum GazetaPraca.pl - Praca dla studentów

Wolontariat uczy

Marta Karaszkiewicz, Provident
2008-09-11, ostatnia aktualizacja 2008-09-15 13:48

Mikołaj Gogol powiedział kiedyś: "Nigdy nie jesteśmy na tyle biedni, aby nie stać nas było na udzielenie pomocy bliźniemu". Trudno się z tym nie zgodzić.

ZOBACZ TAKŻE
Swoją przygodę z wolontariatem rozpoczęłam nie tak dawno, w listopadzie 2007 roku. Moja firma już od dłuższego czasu zaangażowana była dość mocno w działalność wolontariacką, miała za sobą wiele z sukcesem zorganizowanych projektów w tym zakresie, na zewnątrz kojarzona już była, i zresztą nadal jest, z tego typu działaniami. I właśnie wtedy pojawił się pomysł, aby dział w którym pracuję (personalny i wynagrodzeń), zorganizował wspólnie coś dla tych, którym nasza pomoc może okazać się przydatna.

Dobry pomysł

Zaczęła się prawdziwa burza mózgów, a jako że dział jest dość liczny, wybór placówki której chcemy pomóc nie należał do łatwych. I tak, po wielu propozycjach ostatecznie stanęło na tym, że skierujemy nasze działania do Domu Samotnej Matki w Brwinowie koło Warszawy. Wspólnie wymyśliliśmy to, co chcielibyśmy zrobić, zarówno dla mieszkających tam dzieci jak i ich mam. Korzystając z bogatego doświadczenia pracowników naszego działu, naszych umiejętności, kreatywności oraz wiedzy, ustaliliśmy plan naszych spotkań z mieszkańcami Domu w Brwinowie. W ten sposób powstał pomysł zorganizowania zajęć integracyjnych dla mam, warsztatów z zakresu poszukiwania pracy, efektywnego udziału w rozmowach rekrutacyjnych i rozszyfrowywania różnych kazusów z zakresu prawa pracy, z którymi samotne matki spotkały się dotychczas lub też mogą napotkać w przyszłości podczas poszukiwania zatrudnienia. W tym samym czasie, kiedy samotne mamy miały chwilę czasu dla siebie, nasze koleżanki zajmowały się dziećmi, zapewniając im cały szereg atrakcyjnych zabaw i konkursów. Na koniec było też to, co wszystkie kobiety i dzieci naprawdę lubią. Mamy dostały coś dla ciała, a mianowicie odwiedził je fryzjer i wizażysta - każda kobieta odświeżyła swoją fryzurę i uzyskała cenne porady dotyczące makijażu; dzieci natomiast otrzymały mikołajkowe prezenty.

Wątpliwości nieuniknione

Być może ktoś zapyta czy było warto? Czy warto było poświęcać swój prywatny czas na przygotowywanie się do spotkań i organizowanie czasu zupełnie obcym osobom? Nie będę udawała, że na pierwszą wizytę w Brwinowie jechałam bez żadnego niepokoju i wątpliwości. Przede wszystkim pojawiła się obawa, że mieszkanki Domu Samotnej Matki nas nie zaakceptują, nie będą chciały otworzyć się przed nami i wziąć udziału w zajęciach. Do dziś doskonale pamiętam pierwszą sobotę, w którą tam jechałam. Pamiętam uczucie jakiejś wszechogarniającej obawy i zwątpienia w sens naszych działań. Naprawdę liczyłam się z tym, że być może wrócimy do domu dużo wcześniej niż planowałyśmy, a po naszych planach pozostanie jedynie niezrealizowane wspomnienie. Jednak tak się nie stało. Wszyscy przyjęli nas bardzo ciepło, a po dwóch godzinach spędzonych razem poczuliśmy, że znamy się już od dawna. Na kolejne spotkania zarówno my, jak i mieszkańcy Brwinowa czekaliśmy tak, jak czeka się na spotkanie z dobrym znajomym, z którym lubimy wspólnie spędzać czas. Dlatego też teraz bogatsza o takie doświadczenie uważam, że pojawiające się w takiej sytuacji pytanie czy warto, powinno być tylko i wyłącznie pytaniem retorycznym. Bo jeżeli drugi człowiek przedstawia dla nas wartość jako osoba, a naprawdę głęboko wierzę, że tak właśnie jest, to otwarcie się na niego, na jego problemy i radości oraz zaoferowanie pomocy jest rzeczą całkowicie naturalną. Czasami trzeba tak bardzo niewiele, aby na czyjejś twarzy pojawił się uśmiech a w sercu rozbudziła nadzieja, że nie wszystko jeszcze stracone, że wiele można jeszcze zmienić aby w życiu było łatwiej i lepiej. I to niezastąpione poczucie, które myślę że dla każdego z nas jest bardzo ważne, niezależnie od wieku, wykształcenia, urody i poglądów - że obok nas może znaleźć się ktoś, kto nam pomoże, wyciągnie do nas rękę, powie dobre słowo lub chociaż wysłucha gdy jest nam źle. To przecież wymaga niewiele wysiłku, by okazać zainteresowanie drugiej osobie, a zarazem tak wiele znaczy dla kogoś, kto być może zupełnie już stracił wiarę w lepsze jutro i istnienie kogoś, kto jest w stanie bezinteresownie pomóc drugiemu człowiekowi.

Wolontariat uczy

Udział w projekcie wolontariackim miał dwojaki wpływ na moją osobę. Po pierwsze pojawiła się we mnie potrzeba bezinteresownej pomocy drugiemu człowiekowi, poczucia że mogę dać coś od siebie innym, skoro dla mnie los okazał się bardziej przychylny niż dla wielu osób. Jeżeli mam odrobinę wolnego czasu dlaczego nie wykorzystać go na pomaganie innym? Po drugie, jest to na pewno możliwość samorealizacji w innych obszarach niż praca zawodowa. Możliwości jest naprawdę bardzo wiele, a satysfakcja z tego, że udało się coś zmienić i że dało się jakąś cząstkę siebie drugiej osobie, jest nieporównywalna z niczym innym. Trzeba po prostu podjąć tę decyzję i spróbować. Podjętych w tym zakresie działań nie traktuję jako czegoś nadzwyczajnego. Cieszę się, że poprzez udział w projekcie miałam okazję przekazać innym swoją wiedzę i umiejętności. Udział w wolontariacie to na pewno doświadczenie, które wiele wniosło w moją osobowość i podejście do innych ludzi. To doskonała nauka pokory, empatii i dostrzegania w drugim człowieku tego wszystkiego, co na pierwszy rzut oka zauważyć nie jest łatwo. To możliwość odkrycia fantastycznej osobowości i bratniej duszy w kimś, kto pozornie zupełnie do nas nie pasuje. W stu procentach zgadzam się z sentencją Mikołaja Gogola, który powiedział kiedyś, że "nigdy nie jesteśmy na tyle biedni, aby nie stać nas było na udzielenie pomocy bliźniemu". Bo praktyka pokazuje, że nie tylko zaoferowanie pomocy materialnej może być dla kogoś wartościowe, ale również to, co każdy może dać z siebie samego - zrozumienie, ciepłe słowo, swój czas i zainteresowanie drugą osobą. A zobaczyć długo oczekiwany uśmiech, iskierkę nadziei i wiarę w lepsze jutro u drugiego człowieka jest przecież bezcenne

Źródło: Centrum Wolontariatu

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

4.5

2 głosy

Brak komentarzy