Popularny Sly zdobył kosmiczną wręcz popularność głównie dzięki rolom podrzędnego pięściarza Rocky'ego Balboa, który niespodziewanie zdobywa tytuł mistrza świata wagi ciężkiej i komandosa, weterana wojny wietnamskiej - Johna Rambo. Zanim jednak Sly stał się nieśmiertelny dając światu te dwie ociekające krwią, potem i testosteronem role, parał się różnymi zajęciami, a bodaj najdziwniejszym z nich była praca czyściciela lwich klatek w nowojorskim ogrodzie zoologicznym. Za marną pensję - 1,12 dol. za godzinę - aktor usuwał odchody tych wielkich kotów. Te natomiast nierzadko znaczyły pałętającego się po ich wybiegu intruza moczem. Porzuciwszy tę pracę Stallonne próbował swoich sił jak autor scenariuszy, ale to co tworzył z trudem znajdowało odbiorców. Przełomem był scenariusz do filmu Rocky, który Sly napisał, w kilkadziesiąt godzin bez przerwy, zaraz po tym jak obejrzał walkę ówczesnego króla boksu Muhammeda Ali ze skazywanym na porażkę Chuckiem Wepnerem. Wepner przegrał co prawda przed czasem, ale swoją waleczną postawą zapewnił sobie uznanie licznie zgromadzonej publiczności.
Z gotowym scenariuszum Sly udał się do producentów, z jednym tylko założeniem - że to on zagra główną rolę. Ci jednak chcieli odkupić historię i zaproponować rolę innemu aktorowi. Stallonne uparcie odrzucał kolejne propozycje, w tym nawet jedną opiewającą na 150 tys. dolarów - zawrotną, dla spłukanego i początkującego aktora, kwotę. Ostatecznie jednak upór się opłacił.
Ocena:
10 głosów
Co to za bzdury? Lwich wybiegów się nie sprząta w obecności lokatorów. Jakieś wyjątki może istnieją, ale to robią opiekunowie zwierząt sławni z tego, że lwy się wobec nich zachowują jak »
sprawdźcie dokładnie.»
No no, porownywanie kariery Roda Stewarta, Sylvestra Stallone i Mai Sablewskiej (WTF?) jest jak najbardziej na miejscu :p»