Oto najdziwniejsze powody spóźnień

map
22.08.2016 00:00
A A A
Ponad jedna trzecia aktywnych zawodowo Polaków ma problem z dotarciem do pracy na czas. Najczęściej spóźniają się mężczyźni, mieszkańcy dużych miast oraz młodzi pracownicy - to wyniki badania przeprowadzonego w połowie minionego roku przez agencję pracy tymczasowej Work Service.

W praktyce najczęściej spóźniamy się przez problemy z dojazdem (48 proc.), zaspanie (27 proc.), zbyt późne wyjście z domu (12 proc.) czy guzdranie się dzieci w drodze do szkoły (8 proc). Zdarzają się jednak sytuacje, które wymykają się z tych kategorii.
Zapytaliśmy kilku szefów o najciekawsze powody spóźnień, jakie usłyszeli od swoich pracowników.

Co tydzień inna dzielnica

– Młody chłopak spóźniał się co najmniej raz w tygodniu średnio o pół godziny. Za każdym razem powód był ten sam – niezależne od niego utrudnienia komunikacyjne. A to zdarzył się wypadek, a to malowali pasy i było zwężenie ruchu. Na dowód przesyłał mi link do artykułu opisującego dane zdarzenie. Problem polegał na tym, że zazwyczaj działy się one w różnych dzielnicach. Kiedy zapytałem, jak to się dzieje, że w ciągu miesiąca dojeżdżał do pracy z czterech różnych stron miasta odparł, że to nie moja sprawa, gdzie śpi danego dnia. – Tomasz

Złośliwość rzeczy martwych

– Moja asystentka jest wybitnie pechową osobą. Ponieważ przed pracą chodzi na basen, kilka razy zdarzyło jej się zatrzasnąć w przebieralni. Dwa razy napisała SMS-a z informacją, że suszarka nie działa i musi poczekać, aż włosy wyschną same, bo z mokrą głową nie wyjdzie na zewnątrz. Ale i tak najbardziej rozbawiła mnie opowieścią o tym, jak zapomniała założyć okulary przeciwsłoneczne i oślepiona porannymi promieniami wsiadła do złego autobusu. O pomyłce zorientowała się dopiero po 20 minutach jazdy. Wbrew pozorom to bardzo odpowiedzialna osoba, tylko czasem zdarzają jej się dziwne historie. – Justyna

Z telewizją nie wygrasz

– Jeden z moich pracowników dwugodzinne spóźnienie w poniedziałek wytłumaczył faktem, że w telewizji leciał serial, który zwykle ogląda w weekend, więc myślał, że jest niedziela. – Rafał

Promocja życia

– Od naszej recepcjonistki usłyszałam, że w sklepie była superpromocja na ubrania sportowe i gdyby poszła je kupić po pracy, to pewnie nic by już nie zostało. W związku z tym podjęła decyzję, że załatwi sprawę rano. Pech chciał, że do podobnego wniosku doszło pół dzielnicy i stała w kolejce do kasy przeszło godzinę. – Ewa

Przyczajony pupil

– Szef sprzedaży tłumaczył się tym, że nie mógł rano znaleźć kota, a bez upewnienia się, że futrzak jest bezpieczny, nie potrafi opuścić mieszkania. Większość osób, które czekały na niego ponad pół godziny, wykazała pełne zrozumienie. Jak pokazała przyszłość, kot chował się przed nim jeszcze parę razy. – Adrian

Siła rozpędu

– Nasza prawniczka spóźniła się kiedyś półtorej godziny, bo kiedy rano prasowała koszulę do pracy, doszła do wniosku, że wyjątkowo dobrze jej idzie, więc za jednym zamachem zrobi całe pranie. – Sylwia

Komentarze (31)
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • alpepe

    Oceniono 33 razy 33

    Zmienić umowę pracy na zadaniową i niech delikwent przychodzi, o której chce, byleby robota była zrobiona.
    Taka pani prawnik, jeśli nie ma nic niecierpiącego zwłoki, niech wyprasuje i wypierze, najważniejsze, by pisma były dobrze przygotowane i procesy dobrze prowadzone. A co do szefa sprzedaży i kota, cóż, pełne zrozumienie, choć mam psa i pracuję w domu.

  • czarnybialyszary

    Oceniono 55 razy 25

    nie chcą zdążać do pracy za 1,5 euro na godzinę!? A to lenie! :-P

  • ppgazeta

    Oceniono 22 razy 16

    Przecież nikt sie nie przyzna, że po prostu przyszła mu ochota na poranny seks... A tego nie wolno zmarnować!

  • yuo7leo9

    Oceniono 11 razy 11

    Z kotem też mi się zdarzyło. Wkrótce po przeprowadzce zwiał z domu, martwiłam się o niego. Po 3 dniach, kiedy wychodziłam do pracy - pojawił się cały mokry i z nieszczęśliwą miną. Spóźniłam się 2 godziny. No ale jak nie wysuszyć i nie nakarmić kota?

  • bidifi

    Oceniono 10 razy 6

    Pytanie jest : czy lepiej tym firmom w ktorych ludzie czasem spozniaja sie placic duze pieniadze Agencjom ktore nic nowego nie wnosza swymi ,,badaniami,, czy tez porzucic metode terroru w odniesieniu do pracownikow I ,,zyc,,z tym problemem bardziej po ludzku I ze zrozumieniem ?, placic agencyjnym pasozytom to nienajlepsza droga.....

  • Gość: Tak-Nie

    Oceniono 9 razy 5

    Z tym kotem wydaje się głupie ale najbardziej prawdopodobne. O ile to nie jest stała wymówka. Jeżeli chodzi o miasto, to dodałbym, że tramwaje lub autobusy nie kursują. To akurat nikogo nie interesuje. W Poznaniu często uczęszczana linia, w rozkładzie jazdy autobus ma jechać co 10min., a od ponad godziny nic nie jedzie. Nie tylko ten co mam jechać ale totalnie nic nie jedzie. Telefon na ZTM, gościu odpowiada jakby z automatu, że wszystkie pojazdy kursują zgodnie z rozkładem jazdy. Pracodawcę lub rekrutera to wali. Spóźniłeś się. Więc wymówka z kotem jest bardziej wiarygodna jak to, że autobusy w mieście od godziny nie jeżdżą.

  • kkrispl

    Oceniono 7 razy 3

    Ostatnio czytałem że babę zamkneli na miesiąć za trzy mandaty autobusowe, mniłe za jeden machneli 4 dni. Nieważne że drożej to wyszło niż ten mandat ale taki mamy klimat. Policjanci byli ludzcy, zopatrzyłem kota w wodę i pokarm i jakoś przesiedział te 4 dni, jak i ja. W więzieniu w ostatni dzień, zagonili mnie żebym zrobił prześwietlenie płuc 30min przed wyjściem, nie wiem po co ale tak ma być.Klawisze to się zastanawiali po kiego wała ja tam jestem, ale jedynie słuszny sędzia się nie zastanawiał tylko wlepił karę jedynie słuszną

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX