Pensja ponad wszystko

Bartosz Sendrowicz
10.10.2016 00:00
A A A

123rf

Po latach rozpychania się łokciami pokolenie stażystów przechodzi do historii. Z badania "Student w pracy 2016" wynika, że teraz dla młodych ważniejsze od zdobywania doświadczenia są pieniądze.

Jeszcze dwa lata temu plan kariery był prosty: studia, masa darmowych albo niskopłatnych staży i praktyk, a potem wymarzony etat. Pieniądze? Owszem, były częścią tego planu, ale bardziej jako efekt uboczny gromadzenia doświadczenia.
Dobrze rozumie to Joanna. Ma 35 lat i od 12 pracuje w tej samej gigantycznej korporacji z branży spożywczej. Zaczynała – a jakże – jako stażystka. Gdy była jeszcze w szkole średniej, w jej mieście – Makowie Mazowieckim – o takich ludziach jak ona mówiło się karierowicze. Za każdym razem dbając o to, by intonacja w równym stopniu oddawała podejrzliwość, pogardę i poczucie braku sprawiedliwości społecznej. – W Makowie głównym pracodawcą była budżetówka, wiele osób było bez pracy, do dziś zresztą bezrobocie jest tu dwucyfrowe, więc skłonność ludzi do szufladkowania mnie nie zaskakuje – mówi. Według mitologii tego małego miasteczka na północnym Mazowszu karierowicz dochrapał się swojej funkcji dzięki znajomym, wiele nie umie, ale zarabia horrendalnie dużo.

Joanna zawsze traktowała takie opinie z potrzebnym dystansem. Gdy rozmawiamy, zapewnia mnie, że na swoją łatkę karierowiczki ciężko pracowała. Na pierwszy staż wybrała się już po pierwszym roku studiów (psychologia na UW) – do agencji zatrudnienia. Dostała pierwsze zadania. – Kserowanie, prace biurowe, robienie list kandydatów w Excelu, a na koniec mogłam przyglądać się procesowi rekrutacji od początku do końca. I to mnie chyba natchnęło – wspomina. – Zrozumiałam, że zarządzanie zasobami ludzkimi to zajęcie dla mnie – dodaje.
Mnożyła więc staże i gromadziła umiejętności. Po czwartym roku załapała się na praktyki do firmy, w której pracuje obecnie. Dziś prowadzi siedmioosobowy zespół, który odpowiada częściowo za rekrutację, a częściowo za planowanie karier pracowników – określanie zakresu szkoleń, badanie kompetencji i budowanie ich motywacji. Jak na karierowiczkę przystało, zarabia przyzwoicie. Konkretna kwota w naszych rozmowach nie pada, ale wiem, że jej pensja „jest wyraźnie wyższa niż średnia krajowa”. – Wreszcie się odkułam – żartuje. – Na studiach dorabiałam rzadko i mało. Wszyscy nam tłumaczyli, że „bez doświadczenia nie znajdziemy pracy”, więc zbierałam doświadczenie – wspomina.

Idzie nowe

Podobną pogoń za doświadczeniem zaliczyły tysiące studentów w latach 90. i na przełomie wieków. Teraz jednak studenckie zwyczaje zawodowe się zmieniły. Młodzi wybierają proste prace i szybkie pieniądze zamiast staży i startu w korporacyjną karierę. Z badania „Student w pracy 2016” przeprowadzonego przez SW Research wynika, że pośród czynników motywujących młodych do podjęcia pracy najważniejszy jest ten ekonomiczny. Wskazało go aż 88 proc. studentów. Pracę dla doświadczenia i wiedzy podejmuje 55 proc. żaków, a nieco ponad 20 proc. deklaruje, że chce się sprawdzić i rozwijać zainteresowania (odpowiedzi nie sumują się do 100 proc., bo możliwe było wskazanie więcej niż jednej).

Gdy pokazuję te wyniki karierowiczce Joannie, nie jest specjalnie zaskoczona. – Sytuacja na rynku pracy jest lepsza. Ja słuchałam, że muszę zbierać doświadczenie, dzisiejsi studenci, że jest rynek pracownika, więc i tak firmy się o nich upomną – mówi.
Faktycznie, na przestrzeni 15 ostatnich lat na polskim rynku pracy dokonała się jakościowa zmiana. Gdy Joanna szła na pierwszy staż, bezrobocie wynosiło niemal 20 proc., dziś to 8,5 proc. Wśród młodych (do 25 r. życia) zajęcia nie miało 42 proc., dziś 16,5 proc.

Zmianę widać nie tylko w statystykach. Joanna: – Nie ma cienia przesady w tym, że brakuje rąk do pracy. Jeszcze 3-4 lata temu, gdy szukaliśmy kogoś do pracy, mieliśmy trzy razy więcej ogłoszeń niż teraz.

Handel zamiast stażu

Wyniki badań pokazuję Jankowi, 20-latkowi, studiującemu psychologię. – Chodzi o to, że pracuję głównie dla pieniędzy? No pewnie. Doświadczenie i umiejętności są ważne, ale zdobywa się je przy okazji – mówi.

Janek pracuje w wypożyczalni samochodów, a ja poznaję go w pociągu relacji Warszawa-Gdańsk, siedzimy obok siebie. Jedzie odebrać samochód od klienta i odstawić go do Warszawy. – Wczoraj odstawiałem samochód do Wrocławia, trafił mi się mercedes klasy E, superauto – opowiada.

Nieśmiało zauważam, że jego praca nie ma specjalnego związku z kierunkiem studiów. – Tak naprawdę po moich studiach nie ma konkretnego zawodu. Sądzę, że bardziej niż piątki w indeksie i zaliczone praktyki pracodawcę przekonają moja zaradność, operatywność i umiejętność nawiązywania dobrego kontaktu – mówi. A mi trudno się z tym nie zgodzić.

Brak związku między wykonywaną pracą a kierunkiem studiów jasno wynika też z badań SW Research. Młodzi deklarowali, że najczęściej pracują w handlu i sprzedaży. Aż jedna piąta, bo 21 proc. z nich swoje pierwsze zawodowe kroki stawiało w tej właśnie branży. Drugie miejsce – 15 proc. debiutowało w gastronomii, a 9 proc. w sektorze produkcji. Najczęściej wykonywane zawody to kelner, sprzedawca, recepcjonista, specjalista ds. obsługi klienta.

Nie zarabiają kokosów, ale deklarują, że na związanie końca z końcem wystarczy. Średnia pensja w pierwszej pracy to 1,3 tys. zł na rękę, średnia dla wszystkich badanych to 1,8 tys. zł. Choć stawki są mocno zróżnicowane regionalnie. Warszawski student może liczyć na wynagrodzenie powyżej średniej – przeciętne zarobki to 2,4 tys. zł, ale już poznański żak wyciągnie tylko 1,2 tys. zł.

Przedłużyć młodość

Co ciekawe czynnik ekonomiczny okazał się także najważniejszy, jeśli idzie o ocenę jakości pracodawcy. Wysokość pensji liczy się dla młodych bardziej niż dobra atmosfera i możliwość rozwoju zawodowego.
– Model pracy studentów się zmienia – uważa Marcin Fiedziukiewicz, ekspert rynku pracy i twórca aplikacji rekrutacyjnej Jobsquare. – Dziś już nie szukają przepustki do kariery, tylko źródła finansowania swoich doraźnych potrzeb. Chcą w ten sposób przedłużyć młodość i nieco odwlec start w karierę. Proste, łatwe do zdobycia zawody dają szybki i wystarczający do tego zarobek – dodaje.

Dominik Owczarek z Instytutu Spraw Publicznych zauważa jednak, że zmiana oczekiwań dotyczy głównie najmłodszych uczestników rynku pracy. – W przypadku późnych 20-latków wchodzących na rynek pracy możemy znaleźć więcej osób, dla których ważniejsze jest spełnienie w pracy, równowaga między życiem a pracą, nawet kosztem niższych wynagrodzeń, ale najlepiej stabilnych – tłumaczy socjolog.
– Warto też podkreślić – dodaje Owczarek – że przez lata otwarte mówienie o swoich oczekiwaniach finansowych i związaną z nimi motywacją nie było w dobrym tonie. We wcześniejszych latach za taką deklarację można było otrzymać łatkę materialisty i roszczeniowca – mówi.

Joanna jako rekruterka przyznaje, że rezygnacja ze staży i praktyk na rzecz zarabiania pieniędzy bywa krótkowzroczną strategią. – Cenię każdy rodzaj aktywności zawodowej, ale szukam też u kandydatów konsekwencji. Z mojego punktu widzenia najlepiej jest więc oprócz pracy zarobkowej poświęcić przynajmniej miesiąc w roku na staż związany z kierunkiem studiów – kończy.

Komentarze (31)
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • dyskootantka

    Oceniono 60 razy 50

    Bezpłatny staż jako taki jest formą okradania młodych ludzi z ich pracy i powinien być karany. Za pracę należy się zapłata. Inaczej to jest złodziejstwo. Młody człowiek startujący w dorosłe życie tym bardziej potrzebuje pieniędzy, bo to życie zaczyna, musi gdzieś mieszkać, coś jeść i w coś się ubrać. Poza tym jeśli pracodawca ma dochód uzyskany z pracy, za którą nie zapłacił, to powinien płacić podatek od nieuzasadnionych dochodów. Tak byłoby uczciwie.

  • Gość: rzydeta

    Oceniono 53 razy 43

    A jak tam w Agorze? Nadal się wysługujecie stażystami? Och, już nie tłoczą się przed bramą? I pieniędzy chcą? Aj-waj, znów trzeba będzie jakiś kryzys wyprodukować, bo się temu motłochu we łbach poprzewracało.

  • Gość: xyz

    Oceniono 41 razy 29

    Coś takiego jak bezpłatny staż (na dodatek opłacany z publicznych pieniędzy) to jakaś paranoja, pomysł jeszcze chyba z poprzedniej epoki - i jeden z dowodów, że żadnego kapitalizmu tutaj jeszcze nie ma.
    Wyobraża sobie ktoś, że Polak ucieka do UK, żeby tam pracodawca zaproponował mu darmowy staż? Przecież to kpina jakaś.
    Ludzie do pracy chodzą, żeby zarabiać pieniądze. Na dodatek płace z powodu słabego tempa rozwoju i wysokich podatków są tak niskie, że nie pozwalają na zapewnienie wszystkich potrzeb. Ludzie nie wybierali staży i praktyk bo chcieli, tylko z powodu wysokiego bezrobocia i braku perspektyw na pracę bez doświadczenia. Ale jakby nie patrzeć jest to patologia. Zarówno staże jak i same urzędy pracy powinny zniknąć z tego kraju. Rząd powinien bezrobocie zlikwidować, a nie z nim walczyć, jak to robi od 25 lat.

  • moki1

    Oceniono 30 razy 26

    Jestem blisko sześćdziesiątki. Czy myślicie, że wystarczy mi już darmowych staży? Czy też może jeszcze kilka lat powinienem zbierać doświadczenie?

  • joankb

    Oceniono 20 razy 16

    Ale zdziwienie.... W rodzinach dorosłych dzieci jest raczej gorzej niż lepiej. Dwoje rodziców ma mało, albo jedno tylko średnio. Babcie odeszły do legendy, zaczynają potrzebować wsparcia.
    Młodzi MUSZĄ zarabiać, bo zdechną z głodu. Bardzo dobrze, niech wymuszają to na pijawkach.

  • pierwsze_all

    Oceniono 21 razy 7

    No nie, bez znajomości dostała jakieś goowniane prace biurowe, potem równie goownianą posadę jako "rekruter" i na TAKIEJ posadzie zarabia powyżej średniej krajowej zarządzając aż siedmioosobowym zespołem, w mieście z dwucyfrowym bezrobociem - w takie bajki nigdy nie uwierzę. Kto płaci powyżej średniej krajowej paniusi od "haeru" z wielce zaawansowanymi umiejętnościami jak "planowanie szkoleń i ścieżki kariery". Przecież wszyscy wiedzą jak wyglądają umiejętności takich "specjalistek od rekrutacji" - o wymaganiach na co bardziej specjalistyczne stanowisko zielonego pojęcia nie mają i dlatego rozmowy wyglądają jak cyrk, z pytaniami "jakbyś był zwierzęciem, to jakim i dlaczego". Albo córeczka odpowiedniej osoby (niekoniecznie z tej firmy, ale np. jakiegoś burmistrza czy dyrektora skarbówki, z którym lepiej dobrze żyć) albo dodatkowe usługi nazwijmy je "weekendowe".

  • Gość: janek

    Oceniono 2 razy 2

    rekruterzy to pasożyty.

  • Gość: MW

    Oceniono 3 razy 1

    Poziom merytoryczny artykuliku:
    "Ma 35 lat i od 12 pracuje w tej samej gigantycznej korporacji z branży spożywczej. Zaczynała – a jakże – jako stażystka. Gdy była jeszcze w szkole średniej, w jej mieście – Makowie Mazowieckim – o takich ludziach jak ona mówiło się karierowicze. "

    35- 12 = 23 lata.
    W wieku 23 lat być w szkole średniej, toż to sukces! Musiała 4 lata kiblowac lekko ;) i tyle w temacie, że taka osoba jest ambitna etc.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX