Ile naprawdę zarabiają kelnerzy i barmani?

Rafał Zieliński
23.11.2016 19:00
A A A
Nie zawsze to, co podaje nam kelner, zgadza się z opisem w menu

Nie zawsze to, co podaje nam kelner, zgadza się z opisem w menu (Fot. Łukasz Cynalewski/AG)

Jeśli chodzi o zarobki, to nie ma chyba bardziej zróżnicowanej branży niż gastronomia. Oczywiście pracujący w kuchni mają zazwyczaj stałe pensje, ale już barmani i kelnerzy mówią często o swoim wynagrodzeniu "loteria".

Maciek w gastronomii pracuje od ponad dekady. Był barmanem, przedstawicielem handlowym, prowadził ze znajomym klub na Górnym Śląsku. Teraz od sześciu lat mieszka w Poznaniu i tam pracuje za barem. - Mnóstwo rzeczy wpływa na zarobki w gastronomii. Począwszy od formy zatrudnienia i wysokości stawek, sprawność barmanów i kelnerów, system prowizji i kar, po różne sytuacje totalnie nieprzewidywalne. W tej branży wszystko ma znaczenie.

Barmani lubią Amerykanów

- Zapomnijmy o klasycznym etacie - mówi Albert. Pracował w restauracjach i klubach w Warszawie, Krakowie i Wrocławiu. W kilku był szefem baru. Robił kursy barmańskie, w branży jest od ośmiu lat: - Mało kto ma liczone godziny, raczej przelicza się to na dni. Zazwyczaj masz do przepracowania około piętnastu, jeśli płacą ci za jeden 150-180 zł, to jest dobrze. Resztę robisz napiwkami.

A z napiwkami w czasach kart i terminali jest różnie. - 100 zł po piątku czy sobocie to dziś naprawdę niezły wynik. W tygodniu to zazwyczaj od 30 do 50 zł. Klienci są mniej rozrzutni. Chyba, że trafisz na Amerykanów, bo ci chętnie dają napiwki - opowiada Albert. - W średnio prosperującym pubie z mniej hojną klientelą i skąpym szefem barmani zarabiają 1800 do 2500 zł netto miesięcznie - mówi Albert. - Dobry barman w popularnym lokalu z pensji i napiwków wyciąga koło 4 tys. „na rękę”.

Czy mocno się to różni w poszczególnych miastach? - Zaryzykuję, że w podobnych lokalach w różnych częściach kraju kwoty są podobne. Może jedynie w stolicy klientela jest bardzie stabilna jeśli chodzi o dawanie napiwków i w ogóle chodzenie po knajpach - szacuje Albert.

Kelner kelnerowi nierówny

Magda zaczęła pracę sześć lat temu w Trójmieście: - Standardem były stawki 4-5 zł za godzinę, resztę trzeba było wypracować napiwkami. Teraz stawki są większe. Często to 10 zł za godzinę. Ale za to napiwki zmalały.

Przeniosła się do Wrocławia, studiuje. Jako kelnerka dziennie zarabia od 70 do 100 zł z napiwków. Kilka razy udało się jej uzbierać 200 zł. - To sukces. Wynik osiągnęłam, bo pracuję w centrum i ruch w restauracji mamy raczej spory.

Jej zdaniem średnia miesięczna pensja kelnerek w dużych miastach to od 2,5 do 3 tys. zł netto: - Trudno o sztywne widełki, gdy wysokość napiwków zależy nawet od pogody. Jak leje, to nikt na miasto nie pójdzie.

Albert: - Wiele zależy od miejsca pracy. Znajomy kelner w warszawskiej winiarni ma dziennie 400 zł w kieszeni. Ale on jest sommelierem, zna wszystkich swoich gości i też innymi kwotami obraca na rachunkach.

Legendy krążą o napiwkach dawanych w kasynach. Magda: - Wiem, że bywają i takie po kilka tysięcy złotych, ale to naprawdę rzadkość.

Ciemne strony branży

Wszyscy zastrzegają, że gastronomia jest nieprzewidywalna. Albert: - Poniedziałek, nuda. Nagle wpada wycieczka zagranicznych turystów i masz 100 zł więcej w portfelu. A są weekendy, kiedy po całym dniu 80 zł nie uzbierasz.

Każdy zaznacza, że ta branża to pole do nadużyć: - Kasa kusi. Jeśli barman nie jest uczciwy i nie lubi szefa, to go „zrobi” w miesiąc na ogromną kasę. Sposobów jest wiele - mówi Maciek.

Także postawa niektórych właścicieli zostawia wiele do życzenia: tu królują umowy śmieciowe, wypłaty „pod stołem” i brak szacunku do załogi.

Magda: - Miałam 8 zł na godzinę i małe napiwki. Za każdy brak, który wykazał menedżer musiałam oddać z własnej kieszeni po cenach z karty. Nie było zniżek i jak chciałam wypić piwo po robocie to płaciłam za nie tyle samo co klienci. Po miesiącu dostałam 1300 zł. Odeszłam. 

 

Komentarze (5)
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • vinogradoff

    Oceniono 9 razy -5

    W Niemczech oszacowano, ze jedna Prostytutka czy Prosytutek o ile jest zatrudniona w formach zorganizowanych czyli w Boordellu to rocznie generuje przychod na kwote 120 000,- Euro z czego z reguly otrzymuje 50% dla siebie. Zarobkow Prostytutek przydroznych czy dojezdnych do Klienta pracujacych w formie samozatrudnienia nie daje sie oszacowac. Powyzsze badania prowadzono dla potrzeb opodatkowania tej Branzy gdyz oblicza sie, ze niemcy na uslugi zamawiane u Prostytutek wydaja rocznie ok. 37,- mld Euro a na Obrone narodowa 34,4 mld Euro bo dzis niemcy po doswiadczeniach z II wojny swiatowej choc nadal walcza ale ZATO inna BRONIA bo to waleczny Narod.

  • henio1946

    Oceniono 6 razy -6

    Jak mu nie dasz napluję do kieliszka a pan doktor jeszcze gorszy może coś odłączyć.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX