W 2017 r. firmy będą się biły o pracowników

map
03.01.2017 15:42
A A A

123RF

Prawdziwe problemy przedsiębiorców związane ze znalezieniem rąk do pracy dopiero przed nimi. Rekordowo niskie bezrobocie i odpływ z przyczyn demograficznych ponad pół miliona osób nie mogą przejść niezauważone.

- Na przestrzeni nachodzących miesięcy spodziewamy się dalszych spadków bezrobocia, które mogą osiągnąć poziomy wyraźnie poniżej 8 proc.. Jednak dynamika spadkowa będzie wyraźnie niższa niż w 2016 roku, co będzie w głównej mierze ograniczone dostępem do kapitału ludzkiego. Już dziś ponad 56 proc. wszystkich bezrobotnych stanowią Polacy długotrwale nieobecni na rynku pracy, a przywrócenie ich z powodzeniem do aktywności zawodowej wymaga wielomiesięcznych zabiegów – podkreśla Maciej Witucki, Prezes Zarządu Work Service S.A.

Demografia nie pomaga

Jesteśmy starzejącym się społeczeństwem. Z prognoz GUS wynika, że do 2050 roku ludność Polski zmniejszy się o ponad 4 mln obywateli.

W czarnym scenariuszu, jeżeli sytuacja nie ulegnie poprawie, to na jednego emeryta będą pracowały dwie osoby. Jeszcze w 2010 r. były cztery.

Sytuacji nie poprawia powrót do szybszego wieku emerytalnego. Z szacunków ZUS wynika, że tylko w 2017 r. ze względu na możliwość otrzymania świadczeń emerytalnym z pracy może odejść nawet ponad 500 tys. osób.

- To ogromnie wyzwanie dla pracodawców, bo ma ono miejsce w warunkach kurczenia się zasobów kadrowych, rekordowego wzrostu wakatów i prognoz demograficznych przewidujących zmniejszenie się liczby ludności w niektórych regionach Polski o nawet 30 proc. - mówi Andrzej Kubisiak z Work Service.

Na kłopoty podwyżki?

Rozwiązaniem, w którym eksperci pokładają swoje nadzieje, jest walka o pracownika przy pomocy wzrostu wynagrodzeń. W dużym uproszczeniu wyższe pensje przy niższym progu wejścia na rynek pracy miałyby wciągnąć na niego m.in. osoby długotrwale bezrobotne.

- W wyniku zaostrzającej się rywalizacji o pracowników, spodziewamy się wzrostu wynagrodzeń o ponad 5 proc. Ta poprawa będzie szczególnie widoczna wśród pracowników fizycznych i niewykwalifikowanych, którzy dotychczas notowali wynagrodzenia poniżej poziomów mediany. To właśnie osób gotowych do podjęcia pracy na podstawowych stanowiskach brakuje dziś w największym stopniu w gospodarce – tłumaczy Krzysztof Inglot, Pełnomocnik Zarządu Work Service S.A.

Problemem może okazać się zderzenie oczekiwań pracowników z tym, co zaoferuje im rynek. Szacowane podwyżki zakładają, że osoba, która do tej pory zarabiała 15 zł za godzinę, może liczyć na 16-16,5 zł za godzinę, ale nie 20 zł. Dlaczego?

- Z punktu widzenia gospodarki dynamika wydajności pracy i dynamika wynagrodzeń powinny iść w parze. Ponieważ nasza gospodarka nie rośnie teraz bardzo szybko to znaczy, że i wydajność nie rośnie za szybko, a zatem i wynagrodzenie też nie powinny rosnąć szybko. Wzrost płac powyżej wzrostu wydajności pracy zachęca przedsiębiorców do redukowania zatrudnienia i zwiększania wyposażenia w maszyny. W latach 2006-2008, w czasie boomu na rynku pracy, wynagrodzenia rosły realnie o 12 proc., ale gospodarka nie może na dłuższą metę tak funkcjonować. Potem mieliśmy okres kryzysu, kiedy wydajność rosła szybciej niż płace i cieszyliśmy się, że bezrobocie nie rosło, a zatrudnienie dość szybko zaczęło się zwiększać pomimo spowolnienia gospodarczego. Obecnie jesteśmy w miejscu, w którym krzywa wzrostu wynagrodzeń i krzywa wzrostu wydajności przecinają się - płace zaczynają rosnąć szybciej od wydajności pracy - tłumaczyła w w rozmowie z PAP Joanna Tyrowicz z IE NBP.

 

Komentarze (34)
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • meneli

    Oceniono 38 razy 28

    W jakiejś alternatywnej galaktyce chyba żyjecie. Albo raczej 3,14erdolicie kotka przy pomocy młotka.
    NIE MA PRACY. W moim mieście na byle śmieciówę w sklepie przychodzi setka chętnych, ale i tak nie zatrudniają, tylko ogłoszenia wiszą całymi miesiącami. Po co? _uj ich wie.
    To jest taki popyt na pracowników jak na mercedesa za sto złotych - jakby zrobić ankietę "czy chcesz kupić mercedesa za 100zł", kilkanaście milionów zadeklaruje że chce kupić - czy coś się nie zgadza? proszę jaki popyt. Z pracownikami tak samo - jak przyjdzie na to ogłoszenie frajer co będzie robił za darmo, to jasne, z otwartymi rękami go przyjmą, ale już płaca minimalna na normalnej umowie - eee, no nieee, jakże to tak...
    Widzieliście ogłoszenia w necie z Tesco "jeżeli poszukujesz dodatkowego (!) zarobku aplikuj - i o co chodzi? O słowo DODATKOWEGO. Chcą pracowników, którzy będą zasuwać na kasach w normalnym trybie, ale muszą to być udzie, którym już płaci i opłaca ZUS ktoś inny - czaicie? Żeby mieć siłę roboczą za prawie darmo, bo to przecież ma być zarobek "dodatkowy", więc jakieś żałosne grosze. W praktyce chcą mieć te emerytki, które się wcześniej urwały, bo za nie nie trzeba płacić ZUS-u, będą zadowolone z jakiegokolwiek zarobku, nie będą marudzić na nieuczciwe (!) warunki i dla marketu to przecież czysty zysk. I za cholerę nie zatrudnią osoby, dla której to miałaby być główna posada, toteż 45-60 latki jak zaaplikują to w ogóle bez odpowiedzi zostaną wrzucone do kosza, a do roboty będą wzięte "babcie". Potem pojawiają się artykuły takich pożal się boże "redaktorów" łapiących się na głupie bajki, bo czegoś takiego jak najniższa cena nie są w stanie ogarnąć i piszą brednie, jak to "ludzi nie ma do pracy" i "w markecie X musieli ratować się emerytami".
    3,14erdolicie. tfu!

  • foxx

    Oceniono 23 razy 23

    Jaja to dopiero będą, jak UE zniesie wizy dla Ukraińców i kraje zachodniej Europy dadzą im prawo pracy... Wtedy jednej nocy zniknie z Polski ok. 1 miliona pracowników. Zobaczymy co wtedy zrobią Janusze biznesu, którzy traktują pracownika jak niewolnika.

    Zobaczycie Janusze... Jeszce będziecie się bić, abuy przyszedło do was pracować jakiś 50+... Zobaczycie!... Tak za 2-3lata. Ale możne być wcześniej.

  • pm76

    Oceniono 25 razy 21

    No to czekam 40+...co do rynku pracy, zgadzam się że studentów 4 i 5 roku oraz absolwentów 25+ już brak. Tylko rynek pracowników składa także z osób 30+ 40+ 50+ i więcej ( w sumie ok 1mln osób), a jakoś nasi "Janusze Biznesu" oraz analitycy i hr'owcy "zapominają" o tym fakcie. Fakt aby skorzystać z tych pracowników potrzeba jednak zaoferować coś więcej niż płatny staż, lub pensję minimalną 2000 brutto plus premia za wyrobienie wyśrubowanej normy. Tacy pracownicy "niestety" nie łykną każdego marketingowego kitu i posiadają doświadczenie już to przerobili bądź też zostali przerobieni i znają swoją wartość, dlatego to "niestety" - z punktu widzenia naszych "Januszy Biznesu", ale także "Januszy z zagranicy" jak wspominana tutaj oferta TESCO.

  • 1group

    Oceniono 17 razy 15

    Taak,ale jak napiszesz,że masz +50 lat,to zawsze znajda wymówkę,by cię nie przyjąć.

  • sselrats

    Oceniono 10 razy 10

    Taki glupi pracodawca zasze znajdzie sobie wymowke zeby nie przyjac 50+. A powinien przyjac!!!

  • sselrats

    Oceniono 10 razy 10

    Nareszcie janusze biznsu zatrudnia tych 55+.

  • susdomestica

    Oceniono 5 razy 5

    Wczoraj w horoskopie na 2017 rok gazeta wróży mi, że nie będę mógł się spod pieniędzy wykopać, a dzisiaj że wszyscy pracownicy świata będą darli na sobie koszulę, żeby tylko mnie zatrudnić. Klękajcie narody...
    ... a na języku mam chodowlę pejotli. :)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX