'Recruitment fraud' czyli jak nie dać się oszukać podczas szukania pracy

Violetta Rymszewicz*
22.05.2018 20:45
A A A
Haker

Haker (Fot. 123RF)

Zazwyczaj kandydatom do pracy trudno sobie wyobrazić, że za ogłoszeniem rekrutacyjnym mogą kryć się oszustwa finansowe, próby kradzieży danych lub ustawione nabory. A jednak, fałszywe oferty pracy są realnym problemem. W Wielkiej Brytanii, która starannie monitoruje zjawisko, w ostatnich dwóch latach ilość zgłoszeń dotyczących fałszywych ofert pracy połączonych z wyłudzeniami pieniędzy lub danych osobowych wzrosła o przerażające 300%. Proceder ma już nazwę. Mówi się o nim "recruitment fraud" - oszustwa rekrutacyjne.

Schematów przestępstwa może być kilka. Pierwszy wygląda mniej więcej tak – szukasz pracy, znajdujesz idealną ofertę, spełniasz większość niewygórowanych wymagań, wysyłasz CV i … nic się nie dzieje. CV wpada w niebyt. Termin aplikowania mija, ogłoszenie pojawia się jeszcze raz. Firma nigdy się z Tobą nie kontaktuje. Pewnie przed wysłaniem papierów nie przyjrzałeś się dokładnie i nie zauważyłeś, że w ogłoszeniu nie ma nazwy firmy ani agencji rekrutacyjnej. Brakuje też nazwiska osoby odpowiedzialnej za nabór, nie ma numeru telefonu i firmowego maila. Nie zwróciłeś uwagi na brak szczegółowego opisu stanowiska i zaufałeś ogłoszeniu. Wysłane CV przepadło, a Ty zastanawiasz się, co to było?

Scenariusz drugi jest nieco inny. Szukasz zatrudnienia przez portale internetowe. Wypełniasz profil, wybierasz opcję „otwarty na oferty pracy”, podajesz numer telefonu, adres mailowy i….. sukces! Propozycja przychodzi mailem i to nie byle jaka! Z dużej, znanej, międzynarodowej firmy, która nie dość, że świetnie płaci to jeszcze nie ma zbyt wygórowanych wymagań. Wysyłasz CV i czekasz. Dalej wydarzenia toczą się szybko. Nadchodzą propozycje płatnych szkoleń wstępnych, konieczność wykupienia materiałów do nauki lub faktura za przejazd do miejsca zatrudnienia. Podajesz numer konta bankowego lub wysyłasz pieniądze i firma milknie. Straciłeś dane osobowe, bankowe i trochę gotówki. Pracy nie dostałeś.

O ile, dwa poprzednie scenariusze już na pierwszy rzut oka trąciły oszustwem, o tyle schemat trzeci nie jest tak oczywisty. Ukazuje się oferta pracy. Firma lub agencja rekrutacyjna sygnuje je swoim logo, podaje imię i nazwisko rekrutera, służbowy adres mailowy, symbol rekrutacji. Ogłoszenie jest dobrze, profesjonalnie opracowane i napisane. Rekrutacja wygląda na autentyczną. Wysyłasz CV, możesz nawet zostać zaproszony na rozmowę. Kłopot polega na tym, że tracisz tylko czas. Nie masz najmniejszych szans na zatrudnienie. Nikt nie ma. Oferta pracy (podobnie jak dwie poprzednie) jest fałszywa.

Wyrafinowane naciąganie

Definicja oszustw rekrutacyjnych mówi, że każde oferowanie fikcyjnej pracy celem wyłudzenia danych osobowych lub korzyści finansowych mieści się w przestępstwach z grupy „naciąganie na zatrudnienie”. Niestety, życie nieustannie pisze nowe scenariusze i pojawiają się coraz kreatywniejsze pomysły na wykorzystanie fałszywych ofert. Dlatego tak trudno je opisać i sklasyfikować. Zazwyczaj nie są takie same, różnią się między sobą nie tylko formą, również celem, dla którego powstają.

Najczęstszy powód pierwszy to kradzież danych osobowych. Wygląda to mniej więcej tak - w sieci pojawia się ogłoszenie, w którym stanowisko nie jest precyzyjnie zdefiniowane, a wymagania wobec kandydatów są ogólne lub bazowe w zamian za wysoką pensję. Inaczej mówiąc – nie trzeba wiele umieć, by dużo zarabiać. Oferta prosi o CV lub odsyła do formularza rekrutacyjnego na osobnej stronie. Formularz wymusza podanie daty urodzenia, serii i numeru dowodu osobistego lub paszportu, a nawet numeru konta bankowego. Co zrobić w takiej sytuacji? Pod żadnym pozorem nie podawać danych i nie załączać CV! Firmy i agencje rekrutacyjne nie proszą o numery kont bankowych ani o dane paszportowe. Co więcej, nie ma obowiązku podawania w CV danych typu data urodzenia czy stan cywilny. Adres zamieszkania również nie powinien mieć znaczenia w procesie rekrutacji.

Przed wysłaniem CV trzeba starannie sprawdzić firmę. Pierwszym ostrzeżeniem powinien być kontakt na darmowy adres mailowy (Yahoo.com, Yahoo.com.uk, Gmail.com, Googlemail.com, Live.com itp.) lub numery telefonów powiązane z platformami typu 0700 i 0800.

Oszustwa finansowe

Niespodziewana, atrakcyjna oferta pracy przychodzi e-mailem. Prezentuje się wiarygodnie opatrzona logo znanej, międzynarodowej firmy i proponuje świetnie płatną posadę za granicą. Wymagania wobec kandydatów nie są wygórowane, nie ma mowy o uprawnieniach zawodowych ani o znajomości języków obcych. Po wysłaniu CV pozytywna odpowiedź przychodzi niemal natychmiast. Kandydatura została przyjęta, trzeba tylko skończyć płatne szkolenie wstępne, zapłacić za materiały szkoleniowe, opłacić przelot lub podróż do kraju przyszłej pracy. Zresztą powody, dla których pojawi się prośba o pieniądze nie mają większego znaczenia. Ważne jest to, że do zatrudnienia nigdy nie dojdzie, a stracone fundusze i dane osobowe będę praktycznie nie do odzyskania.

Jak się bronić przed tym rodzajem oszustwa? Przede wszystkim podejrzliwością. Jeśli oferta jest niespodziewana i zaskakująco hojna niemal na pewno jest fałszywa. Można upewnić się dzwoniąc do działu HR firmy, pod którą podszywają się oszuści i zapytać czy uruchomiono rekrutacje na określone stanowiska.

Pseudo reklama lub badanie rynku

Dwa wcześniejsze scenariusze to czyste oszustwa. Trzeci przypadek jest nieco inny, co wcale nie oznacza, że jest uczciwy i etyczny. Prawdziwe firmy i agencje zatrudnieniowe publikują oferty pracy bez intencji zatrudnienia. Chociaż pomysł na pierwszy rzut oka wydaje się absurdalny, to coraz więcej firm z niego korzysta. Po co? Powodów jest kilka.

Wypuszczenie fałszywej oferty pracy pozwala na zbudowanie bazy danych na przyszłość. Firma posegreguje CV, wprowadzi do swoich systemów i być może wykorzysta w przyszłości. Przy okazji zbuduje listę mailingową z danymi dodatkowymi jak imię i nazwisko, wyksztalcenie i adres kandydata.

Zabieg z fałszywym ogłoszeniem rekrutacyjnym to również skuteczny sposób na szacowanie wartości rynkowej niektórych zawodów, uprawnień i kompetencji. Liczba otrzymanych odpowiedzi jest zazwyczaj wprost proporcjonalna do zapotrzebowania rynku. W tym przypadku ostrzeżeniem dla kandydata jest zawsze prośba pracodawcy o podanie w CV kwoty spodziewanych zarobków.

Wreszcie, pozorne nabory to sposób na obejście regulacji prawnych zakazujących nepotyzmu i tych, które dbają o równe szanse na rynku pracy. To również skuteczna metoda na pozory uczciwej konkurencji i ukrywanie „kandydata przyniesionego w teczce”.

Co powinno wzbudzić podejrzenie, że oferta ukrywa ustawiony nabór? Odpowiedz pochodzi z krajów Europy o wysokiej kulturze rekrutacyjnej i w Polsce może nieco rozbawić. Otóż - niepokój powinien wzbudzić brak reakcji firmy na wysłane papiery aplikacyjne, rozmowę rekrutacyjną lub brak informacji zwrotnej o powodach niezatrudnienia. Niestety, w Polsce praktyka pełnego informowania o przebiegu rekrutacji, losach kandydatów i powodach niezatrudnienia praktycznie nie ma zastosowania. Nawet przy uczciwych naborach z niezrozumiałego powodu działy HR nie wysyłają podziękowań ani informacji o przebiegu i efektach procedur rekrutacyjnych. Dla kandydatów jest to zazwyczaj duży problem, o upokorzeniu i uczuciu zlekceważenia nawet nie warto wspominać.

Jak się bronić?

Problem oszustw rekrutacyjnych potencjalnie dotyczy każdego z nas, chociaż z obserwacji brytyjskiej organizacji non-profit SaferJobs wynika, że najczęściej dotyka kandydatów młodych (18-24 lata) oraz słabiej wykształconych w wieku 50+. Szczególnie zagrożone są również osoby długotrwale bezrobotne lub o niskich dochodach.

Technicznie rzecz ujmując w Europie publikowanie fałszywych ofert pracy z intencją wyłudzenia danych osobowych lub pieniędzy jest nielegalne. W praktyce jest bardzo trudne do udowodnienia i karania. Póki co, poszkodowani (osoby, które na skutek oszustwa straciły pieniądze lub nielegalnie wykorzystano ich dane osobowe) mogą zgłosić się na policję. Obawiam się jednak, że biorąc pod uwagę bezradność organów ścigania wobec przestępczości internetowej, np. stalkingu lub kradzieży tożsamości, na znaczące wsparcie nie można będzie liczyć.

Pozostaje polegać na sobie i na wiedzy o tym jak działają oszustwa rekrutacyjne. Czerwone światło musi zapalić się zawsze, kiedy oferta zawiera pokusę wysokich zarobków w zamian za niskie oczekiwania, wymaga wysłania pieniędzy, oczekuje podania danych bankowych, serii/numeru paszportu, nie ma w niej symbolu/numeru rekrutacji, nazwiska, numeru telefonu, adresu firmowego osoby odpowiedzialnej. Nie wolno też podawać w sieci własnych „wrażliwych danych” ani wysyłać papierów aplikacyjnych do miejsc wcześniej niesprawdzonych. Niemal wszystkie firmy i korporacje międzynarodowe publikują na swoich stronach nie tylko dostępne oferty pracy, ale również ostrzeżenia przed oszustwami rekrutacyjnymi z wykorzystaniem ich znaku firmowego. Znajdziecie je na stronach takich korporacji jak – Castrol, AECOM, BRENNTAG, Skanska, BASF, ABB, Oxfam i wiele innych – zazwyczaj w zakładce Working at/Recruitment pod hasłem – Recruitment fraud/scam.

Violetta Rymszewicz, Zarządzanie Talentami-Analizy Rynku Pracy-Planowanie Karier. Więcej informacji - rymszewicz.eu