Polki podbijają branżę motoryzacyjną

Bartosz Sendrowicz
16.08.2016 00:00
A A A
linia montażowa fabryki Opla

linia montażowa fabryki Opla (GRZEGORZ CELEJEWSKI)

Produkcja samochodów to typowo męskie zajęcie? Każdego, kto tak myśli, czeka spore zaskoczenie, gdy zobaczy fabrykę od środka. W branży motoryzacyjnej jedna trzecia pracowników to kobiety.

Ten sektor polskiej gospodarki wyróżnia się na tle całej UE. Liczba kobiet w branży rośnie u nas najszybciej w całej Unii, choć jeszcze 12 lat temu nic nie zapowiadało tej minirewolucji płciowej.

– Dobrze pamiętam, jak byłam sensacją w hali produkcyjnej. Teraz moja obecność już nikogo nie dziwi – mówi Luiza Galat. Był rok 2004, zdobyła dyplom na Politechnice Krakowskiej i rozpoczęła pracę w firmie produkującej szyby samochodowe. Branżą niepodzielnie rządził testosteron. Galat pracowała w towarzystwie kilkudziesięciu kolegów i zaledwie dwóch koleżanek.

Zaczynała jako operator linii produkcyjnej, potem została inżynierem ds. rozwoju procesu produkcji. Trzy lata później zmieniła dział i objęła stanowisko inżyniera jakości. Po kilku kolejnych latach uznała, że jej zawodowe życie wymaga odświeżenia i zaczęła rozglądać się za nową pracą. O odejściu do innego sektora gospodarki nie było mowy. – Naprawdę zakochałam się w swojej branży – śmieje się.

Wreszcie trafiła do MW Lublin, firmy zajmującej się produkcją stalowych felg samochodowych. Z gracją przeskoczyła kilka szczebli kariery, by w 2011 r. objąć stanowisko szefowej działu jakości.

Z Beskidu Żywieckiego do Chin

Do męskiego świata wkroczyła też Iwona Czarnecka. – W dzieciństwie byłam typem chłopczycy, interesowały mnie męskie zawody: kierowca ciężarówki, pilot, oficer mundurowy. Przebywałam w męskim środowisku i myślałam „po męsku” – wspomina. Tacie – mechanikowi – chętnie asystowała przy naprawach samochodów i traktorów. Po szkole podstawowej wybrała Technikum Elektroniczne, choć była jedną z czterech dziewczyn w klasie. Rozpoczęła studia na Politechnice Krakowskiej – kierunek inżynieria materiałowa. Do tego, że była jedną z kilku dziewczyn na roku, szybko przywykła.

Jeszcze na studiach zaczęła pracować jako „pani od jakości” – zajmowała się m.in. tworzeniem dokumentacji Systemów Zarządzania Jakością w firmach, prowadziła też szkolenia z dziedziny kontroli jakości.
Na pracę po studiach nie musiała długo czekać. W jej CV są same duże firmy z branży motoryzacyjnej, ostatni wpis brzmi: – dyrektor jakości centralnej w Nexteer Automotive, Chiny.

Dyplomatycznie mówi, że o wyjeździe do Chin zadecydowało doświadczenie, głód wiedzy i prywatne losy. Objęła stanowisko dyrektora jakości w zakładzie położonym w Suzhou – mieście graniczącym z Szanghajem. Chińskie koleżanki i kolegów – w sumie 60 osób – szkoli m.in., jak wdrażać procedury kontroli jakości.
Recepta na sukces w męskiej branży? – Jestem uważana za twardą kobietę, która wie, czego chce. Myślę, że to wynika z tego, że jestem góralką z Beskidu Żywieckiego – podsumowuje.

Zaczęło się w warsztacie taty

– To wszystko za sprawą ojca! – mówi Eliza Szmit, dziś menedżer operacyjny działu zaopatrzenia w firmie Opel/Vauxhall. Ona również od zawsze należała do „męskiego świata”. Jej tata prowadził warsztat samochodowy, więc naprawa aut, nauka działania poszczególnych elementów, funkcje części zastępczych – były nieodzownym elementem jej dzieciństwa. – Spędzałam z ojcem całe godziny, obserwując proces wymiany uszkodzonych blach, czy przygotowania samochodu do lakierowania. Naszym niedzielnym rytuałem był cotygodniowy wyjazd na giełdę samochodową w Gliwicach, gdzie tata zaopatrywał swoją firmę i doradzał znajomym przy zakupie pojazdu – wspomina.

To tam poznawała nazwy producentów części, z którymi obecnie pracuje. Do samej branży trafiła jednak przypadkiem. W 1997 roku General Motors rozpoczęło nabór kandydatów do pracy w nowo powstającej fabryce Opel/Vauxhall w Gliwicach. Złożyła podanie, mimo iż w mieście była tylko przejazdem.

Pracę zagwarantowała jej znajomość angielskiego i niemieckiego. Pierwszym działem, w którym pracowała, była „tłocznia i zgrzewalnia”. Tym sposobem, zupełnie niespodziewanie, wróciła do świata blach, który poznawała w warsztacie taty.
Niemal dwadzieścia lat później, Szmit prowadzi czterdziestoosobowy dział wchodzący w struktury centrali General Motors Europe, który z Gliwic zarządza dostawami rozmaitych części do innych zakładów produkcyjnych w Europie.

Jej recepta na sukces? – W moim domu nigdy nie było podziału na obowiązki kobiece i męskie. Była za to niekończąca się rozmowa, współpraca i głód wiedzy, szczególnie o świecie. To i brak lęku przed ciężką pracą dało mi silne podstawy i wiarę, że niezależnie od płci, będę dobrym liderem – opowiada.

Stereotyp się kruszy

Z danych europejskiego urzędu statystycznego wynika, że w 2000 r. w UE na stanowiskach operatorów linii produkcyjnych, mechaników, czy inżynierów produkcji i jakości pracowali niemal wyłącznie panowie. Kobiet na produkcji było mniej niż 10 proc. Ale już w 2015 r. w całej Unii w motoryzacji odsetek pań wynosił 24 proc. (w całej branży pracowało 3,5 mln osób). Co ważne, kobiet przybyło nie tylko w działach sprzedaży i szeroko rozumianego „wsparcia biznesu”, ale także przy liniach produkcyjnych.

Polska wspólnotową średnią wyprzedza wyraźnie – u nas aż 35 proc. pracowników to kobiety. A w ciągu sześciu lat (2010-2016 r.) wskaźnik zatrudnienia kobiet podskoczył o 6 punktów procentowych. Dla porównania w UE drgnął ledwie o jeden.
Męski bastion utrzymuje się jeszcze na szczycie firm. W zarządach kobiet prawie nie ma. O tym, jak trudno tę drogę przebyć, dobrze wie Marzena Jurkiewicz, prezes CRS Polska. – Musiałam niejednokrotnie przekonywać mężczyzn, zwłaszcza dostawców z Hiszpanii, Włoch oraz Niemiec, że kobieta też może być partnerem do rozmów w tej branży – wspomina.

Kobieta pracująca

Branża motoryzacyjna szybko się unowocześnia i do efektywnej pracy nie potrzeba już krzepy. Męskie ramię coraz częściej zastępowane jest przez ramię robota, który wykonuje najcięższe zadania z ogromną precyzją. Wystarczy, że ktoś go odpowiednio zaprogramuje i będzie nadzorował.

Ale to niejedyny powód postępującej feminizacji. – Dziś mamy doskonale technicznie wykształcone panie, znające przynajmniej jeden język i nieustępujące ambicjami mężczyznom – mówi Eliza Szmit.

Luiza Galat dodaje: – Uważam, że polscy pracodawcy są otwarci, żeby nie powiedzieć odważni. Wprowadzenie kobiet do świata motoryzacji pozwala im spojrzeć na problemy z innej perspektywy. Sukces zależy od pracy zespołowej, a kobiety świetnie te zespoły uzupełniają, właśnie dzięki temu, że mają trochę inne podejście do tych samych problemów – podkreśla.

Iwona Czarnecka przekonuje natomiast, że obecność kobiet w zespole łagodzi męskie zwyczaje, np. komunikacyjne i tworzy lepszą atmosferę. Większą skuteczność zespołów mieszanych potwierdzają też rozmaite badania specjalistów od zarządzania i socjologów.

Siła zespołów mieszanych

Uważnie rolom kobiet i mężczyzn w gospodarce przyjrzeli się np. badacze z trzech uniwersytetów: Jagiellońskiego, Warszawskiego i Ostfold University College w Norwegii. Z ich badań – „Innovative gender – as a New Source of Progress” – wynika, że choć ciągle mamy do czynienia ze stereotypizacją płci (konsekwencją jest podział na „męskie” i „żeńskie” zawody), to największy potencjał można wykrzesać z zespołów mieszanych.

– Pełnimy odmienne role w codziennym życiu. Ale może warto zainteresować się też, na ile ta odmienność kompetencji, postaw i ról kobiet i mężczyzn może być wyzwalaczem oryginalnych pomysłów czy skutkować większą liczbą ich wdrożeń – uważa dr Rafał Wisła z UJ.

Mężczyzn – przekonują badacze – znacznie więcej jest we wdrażaniu tzw. innowacji twardych (np. nowych modeli produktu), kobiety natomiast są bardziej aktywne w obszarze np. innowacji społecznych, czy organizacyjnych. Połączenie tych żywiołów i talentów to, zdaniem naukowców, najlepsza recepta na sukces.

Komentarze (13)
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • sselrats

    Oceniono 4 razy 4

    Produkcja samochodów to typowo kobiece zajęcie. W branży motoryzacyjnej jedna trzecia pracowników to kobiety.

  • sztucznypolak

    Oceniono 2 razy 2

    Istotnie, w wielu zawodach, ktore na Zachodzie sa typowo "meskie", w Polsce pracuje wiele kobiet. To wynik duzego, w porownaniu wlasnie z Zachodem, rownouprawnienia kobiet w Polsce (i w wielu krajach "postkomunistycznych").
    W kraju, w ktorym mieszkam (Europa Zachodnia), widzialem przez 25 lat slownie piec (tak, 5!) programistek. Jedna miejscowa, 3 Polki, 1 Rumunka.

  • Gość: Z USA

    Oceniono 4 razy 2

    Moj znajomy z dyrekcji Chryslera byl niedawno z wizyta a raczej wizytacja w Polsce, zeby podpatrzyc polskie rozwiazania. Porownujac bowiem wyniki fabryk montowni ze Stanow, Meksyku i Polski okazuje sie, ze Polska bije wszystkich "na glowe". On tez opowiadal bardzo pozytywnie o profesjonalizmie zatrudnionych w Gliwicach pracownikow a zwlaszcza kobiet. Chyba to bylo dla niego niezwykle, ale w bardzo pozytywnym znaczeniu. Byl pod wrazeniem wiedzy i organizacji pracy, znajomosci jezykow. Zapisal wiele wnioskow do wdrozenia w innych krajach.
    Bylam bardzo dumny gdy opowiadal o Polsce w samych superlatywach.

  • Gość: Ula

    0

    Kobiety nadają się do pracy w motoryzacji, w Mahle też zatrudnia się wiele kobiet i wszyscy są zadowoleni z wyników.

  • Gość: gosc boyscout

    Oceniono 2 razy 0

    Na Filipinach w montowniach samochodow czy produkcji akcesoriow samochodowych Toyoty i Hyundai pracuje 80% kobiet Filipinek, rwoniez na srednim szczeblu zarzadzania. Nie jest to trend tylko w Polsce

  • Gość: betwet

    Oceniono 8 razy -8

    "W moim domu nigdy nie było podziału na obowiązki kobiece i męskie. Była za to niekończąca się rozmowa, współpraca i głód wiedzy, szczególnie o świecie. "

    Szkoda, że feministki tego nie przeczytają. Zajęte są sprawami aborcji u lesbijek?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX