I ty możesz dostać podwyżkę!

Mariusz Sepioło
14.12.2016 14:10
A A A
Pieniądze

Pieniądze (fot. Gazeta.pl)

Zanim udamy się do gabinetu szefa, aby negocjować wynagrodzenie, warto stworzyć odpowiedni grunt do rozmowy. Chodzi tu nie tylko o przygotowanie psychiczne, ale także "zbudowanie" własnej postaci w oczach przełożonego. Taki proces może potrwać dłużej, niż nam się wydaje, ale za to przyniesie oczekiwane rezultaty.

 

Zbierz „dowody”

Nawet szef, który zna nas od kilku lat, nie będzie chciał na słowo uwierzyć, że zasługujemy na podwyżkę. Prawdopodobnie poprosi o uzasadnienie. Wtedy warto być uzbrojonym w dowody: wszystkie najważniejsze dyplomy, certyfikaty, referencje (klientów lub poprzednich pracodawców) i wszelkiego rodzaju opinie o naszej pracy. Dobrze jest też wiedzieć, jaka jest nasza wartość dla firmy: w tym celu można udać się do odpowiedniego działu i zdobyć dane np. na temat wyników jakie osiągamy w pracy.

Bądź pewny/a siebie (ale bez przesady)

Lubimy obcować z ludźmi, którzy nie wstydzą się kontaktu z innymi, odważnie patrzą w oczy i potrafią dostrzegać własną wartość. Bo kiedy ktoś krępuje się w naszym towarzystwie, my również czujemy się niezręcznie.Te same relacje występują między pracownikiem a szefem. Zachowuj się więc pewnie, nie wstydź się rozmawiać o sobie, śmiało patrz w oczy i proś o to, co twoim zdaniem ci się należy. Ale pamiętaj, żeby nie przesadzić, i żeby pewność nie zmieniła się w bezczelność.

Stwórz atmosferę komfortu

Jeśli twój szef będzie się czuł komfortowo i przyjemnie, będzie bardziej skory, by przystać na twoje warunki. Ci, którzy siedzą na twardych, niewygodnych krzesłach, są mniej chętni do ustępstw niż ci, którzy siedzą ciepło i wygodnie (amerykański eksperyment psychologiczny z 2010 r.).

Wybierz najlepszy termin

Najlepiej umawiać się na rozmowy o podwyżce pod koniec dnia. Jak wskazują badania Columbia Bussines School i Uniwersytetu Ben Guriona z 2011 r., im mniej mamy czasu na podjęcie decyzji, tym bardziej jesteśmy skłonni do podejmowania niekorzystnych dla nas decyzji – byle by tylko pozbyć się odpowiedzialności. Inne amerykańskie badania pokazują, że pod koniec dnia, zmęczeni i nastawieni na odpoczynek, jesteśmy mniej asertywni i kreatywni. Spotkanie ze zmęczonym szefem może być dla nas sporą okazją, by „wyciągnąć” więcej.

Pamiętaj: to szef musi się tłumaczyć

Prosząc o podwyżkę, nie masz wiele do stracenia. Najwyżej jej nie dostaniesz. Za to twój pracodawca, jeśli nie chce dać się więcej pieniędzy, musi to jakoś uzasadnić. Z góry stawia go to na gorszej pozycji. Z takim nastawieniem podchodź do rozmowy – da ci to niezbędną pewność siebie i obniży poziom stresu.

Komentarze (10)
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: W.

    Oceniono 14 razy 14

    Ciekawe kiedy ostatnią podwyżkę dostał autor tekstu. Zakładam, że zarabia tyle samo od początku pracy w redakcji i był śmiech przez łzy podczas pisania artykułu... To są realia

  • asperamanka

    Oceniono 12 razy 12

    Jeżeli rzeczywiście wiecie, jak dostać podwyżkę, to idźcie ze swoją wiedzą do redaktora naczelnego i napiszcie potem, ile wytargowaliście ;-)

    Te "dowody" dla szefa które opisujecie są,owszem, skuteczne, gdy używa ich dziesięciolatek proszący ojca o podwyżkę kieszonkowego. A na szefa jako zaproszenie do negocjacji działa wyłącznie tekst z cyklu "szefie, odchodzę, firma X mi daje dwa razy więcej". Tylko lepiej z tą firmą X nie blefować, bo szef może naszą przydatność oceniać zupełnie inaczej niż my sami.

  • kamuimac

    Oceniono 10 razy 8

    śliczne bajki - tylko nijak sie mające do polskich realiów - jeśli nie jest sie rodziną szefa to o podwyżkach można zapomnieć pod warunkiem że jest sie w stanie postawić pracodawce pod murem tak żeby nie był w stanie cie zastąpić na twoim stanowisku lub w przypadku znacznego awansu

  • kuk-tusk-klan

    Oceniono 5 razy 5

    a wiecie jak nie zostać zwolnionym z roboty ? tej na czerskiej..

  • komornik_wwa

    Oceniono 2 razy 2

    Jeżeli szef sam nie proponuje podwyżki to jest kiepskim szefem i o podwyżce lepiej porozmawiać z nowym pracodawcą :)

  • mariuszdd

    Oceniono 2 razy 2

    200 -stu mądrych inaczej redaktorów z GW wypie...no z roboty
    Teraz pyszczą po forach jaki ten Michnik zły

  • nosorozecwlochaty

    0

    No to idź mistrzu do Michnika po podwyżkę a potem napisz jak wygląda zastosowanie twoich złotych rad w praktyce. I ile razy Michnik powiedział "k*rwa" i "sp*dalaj".

  • Gość: vp

    0

    >>>Prosząc o podwyżkę, nie masz wiele do stracenia. Najwyżej jej nie dostaniesz.<<<

    hłe, hłe hłe - nic do stracenia - mój były szef ZAWSZE takiego osobnika mieszał z błotem, a po jakimś miesiącu ZWALNIAŁ z roboty. Jeden wygrał w sądzie pracy, to tak zastraszył jego współpracowników, że oni go zmusili aby odszedł "na własną prośbę", nie wytrzymał psychicznie. Później złożył propozycję z gatunku "nie do odrzucenia" żeby sobie pozakładali działalność gospodarczą i mógł mieć w dudzie sądy pracy, na zwykłe sądy nie było kasy i nikt przeciwko szefowi ani nie pisnął, bo się bał o swój tyłek, a wstrzymanie wypłaty od razu powodowało dług w ZUS - i nie było mowy o jakimś podskakiwaniu. Tak kończyło się ZAWSZE - i nieważne jak dobry w pracy był dany człowiek - był zwalniamy po to, żeby pokazać (innym) kto tu rządzi. A inni, którzy musieli wykonać jego obowiązki, choćby nie wiedzieli jak, stawali na uszach i to robili, bo nie dostaliby wypłaty wcale, robota po 12 godzin na skraju załamania nerwowego (jedno samobójstwo się trafiło) i proszę - "nie ma ludzi niezastąpionych". Było jedno pobicie szefa, niegroźne, jako ostrzeżenie - to nie było wypłaty i po ostrzeżeniu, za wszelkie pomysły tego typu od razu jeden drugiego gasił.
    Że firma w całym regionie uchodzi za szmatławą - a goowno to kogo obchodzi, tanio, klienci zawsze się znajdą, zysk jest (na wille, fury i Singapury) i nikt nie podskoczy, włącznie z PIPami i skarbówką. Jedyny kierunek odejścia stamtąd to wyjazd za granicę. Koniec.
    Pomimo, że to było ładnych parę lat temu, nic się nie zmieniło, nie ma żadnego rynku pracownika, nie ma konkurencji, ludzie odchodzą na bezrobocie i inne śmieciówy, kasa w Biedronce to marzenie i bajka, pozostaje wyjazd z kraju. Takie porady gimbusy na darmowym stażu mogą sobie w łazience przy klozecie powiesić.

  • kakaowe-oko-1

    Oceniono 4 razy 0

    Po co mi podwyżka! Mam 500+ i sram na to! Mój rząd mi to zapewnił bo dba o mnie i moją rodzinę! L-4 do końca roku i jakoś leci!!!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX