Po czym poznać, czy dobrze wypadliśmy na rozmowie kwalifikacyjnej?

map
31.01.2017 14:30
A A A
Dobrze, jeżeli rozmowa w sprawie pracy przebiega w miłej atmosferze, ale pamiętajmy, że nie jest to główne kryterium, które decyduje o jej powodzeniu. Na co warto zwrócić uwagę?

Spotkanie trwało dłużej niż to konieczne

I nie dlatego, że jesteśmy gadatliwi. Po prostu rekruter był zainteresowany naszym dotychczasowym dorobkiem i wypytywał o niego szczegółowo. Po wszystkim mieliśmy wrażenie, że wie o nas wszystko.

Zaproponowano nam obejrzenie biura i poznanie zespołu

Po skończonym spotkaniu dostaliśmy propozycję obejrzenia naszego potencjalnego miejsca pracy i poznania osób, które tworzą zespół. Podczas przedstawiania padły słowa w stylu "być może do nas dołączy".

Odezwiemy się w ciągu kilku dni

Zwykle firmy dają sobie nawet do 2-3 tyg. na odpowiedź zwrotną. Jeżeli usłyszymy termin kilkudniowy, możemy to potraktować za dobry znak. Oznacza to, że jesteśmy w wąskiej grupie osób, których kandydatura rozpatrywana jest w pierwszej kolejności.

Pytanie o inne rekrutacje

Możemy być zadowoleni, jeżeli zostanie zapytani o to, czy bierzemy udział w innych rekrutacjach oraz na jakim są etapie.

Zachwalanie firmy

Podkreślanie atrakcyjności zatrudnienia, warunków rozwoju i szczegółowe opisywanie benefitów to próba pokazania firmy z jak najlepszej strony. Wszystko po to, żebyśmy jeszcze bardziej chcieli dla niej pracować.

Pytanie o gotowość podjęcia pracy

Po prostu przyszły pracodawca chce wiedzieć, ile ewentualnie będzie musiał na nas czekać.

Prośba o podanie oczekiwań finansowych

Jedno z bardziej nielubianych pytań, jednak trudno bez niego wyobrazić sobie negocjacje finansowe. Rekruter musi wiedzieć, czy nasze oczekiwania mieszczą się w ich widełkach wynagrodzenia przewidzianego na dane stanowisko.

Brak pytań bez odpowiedzi

Rozmowa była swobodna, niewymuszona. Na każde z pytań zadanych przez rekrutera podaliśmy wyczerpującą odpowiedź. Nie było nieporozumień ani prób zmiany tematu. Mieliśmy wrażenie, że doskonale wpasowaliśmy się w oczekiwania pracodawcy.

Komentarze (21)
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • tomeczek_44

    Oceniono 54 razy 50

    "Po czym poznać, czy dobrze wypadliśmy na rozmowie kwalifikacyjnej?"

    Po tym, że nas zatrudniono. Tylko po tym.

  • as-zalogowany

    Oceniono 14 razy 10

    Ziew ziew.

  • Gość: Aspa

    Oceniono 13 razy 9

    Panienka na jakimś szkoleniu HR do mojej żony:
    - Odpowiedzialny i profesjonalny rekruter w pierwszej kolejności odrzuca te CV, których sformatowanie odbiega od przyjętych standardów.
    Moja żona do panienki:
    - Może gdyby odrzucał w pierwszej kolejności te, które przysłały osoby bez odpowiednich kwalifikacji, to szkoleń by kretynki nie prowadziły...

    Co do samego tekstu zaś - bzdury.
    1. Nie wiem, jak długo jest 'konieczne' dla rekrutera. Albo są wyznaczone ramy czasowe na każde spotkanie i przekroczenie ich jest bardzo nieprofesjonalne (z wielu powodów), albo... nie mam bladego pojęcia, z czego długość spotkania wynika.
    2. No, może. Czasami. Ale to raczej oznaka desperacji pracodawcy na poziomie rozmowy rekrutacyjnej na stanowisko, na które nie jesteśmy jedynym kandydatem. Jeśli rekrutacja jest kilkuetapowa i na końcu całego procesu coś takiego się wydarzy, to ok, może oznaczać sukces. Wcześniej - powinno dać do myślenia.
    3. Standardowa, nicnieznacząca konkluzja. Kilka dni może oznaczać 9 dni roboczych, a to są dwa tygodnie.
    4. Najgłupsze możliwe pytanie, bo trudno oczekiwać na nie szczerej odpowiedzi a weryfikacja jest praktycznie niemożliwa.
    5. Zachwalanie firmy... Nawet totalny krzak prowadzony przez psychopatę zachwala się już w ogłoszeniu o pracę, nawet szukając ludzi by zastąpić tych, którzy odeszli bo nie dostawali wypłaty w terminie.
    6. Pytanie o gotowość podjecia pracy nie oznacza NIC. Często jest w zestawie pytań standardowych kiepskich rekruterów, którym się wydaje, że muszą je zadać by wypaść profesjonalnie.
    7. O, typowo polskie, zaściankowe buractwo. Widełki płacowe dostępne na danym stanowisku winny być podane w ogłoszeniu o pracę, to kluczowa informacja. Jedynym wyjątkiem jest sytuacja, gdy ze względu na wymagania zwiazane ze stanowiskiem jest oczywiste, że płaca jest wysoka na daną branżę, zaś niepodawanie jej oznacza otwartość na negocjacje. Oczekiwanie, że ja się zdeklaruję ile chcę zarabiać bez ich deklaracji, ile są w stanie zapłacić to jakaś paranoja - zapewne chodzi o to, by kandydaci, niezależnie od umiejętności i potencjału, licytowali się na 'niskość' oczekiwanych zarobków - i wygra najtańszy. W normalnym kraju to oznacza firmę, od której należy się trzymać z daleka. W Polsce zaś - to norma. Przeszedłem z sukcesem kilka rekrutacji poza Polską i każdorazowo moje stawienie się na rozmowę oznaczało, że akceptuję zaproponowaną w ogłoszeniu czy zaproszeniu wysokość ewentualnych zarobków i to zamykało temat. Wracaliśmy do niego jedynie, gdy oferta zawierała widełki i po zaproponowaniu pracy musiałem negocjować, w jakim ich 'miejscu' się znajdę, a jeśli nie na szczycie - to jaka jest droga do osiągnięcia najwyższej stawki.
    8. Moje pojęcie 'swobodnej i niewymuszonej' rozmowy oraz przekonanie, że odpowiedziałem na wszystkie pytania zodnie z oczkiwaniami nie musi pokrywać się z przekonaniami rekrutera co do tej samej materii. Ja też rekrutowałem i zdarzyło mi się spotykać totalną porażkę o swobodnym i niewymuszonym sposobie bycia, gotową odpowiedzieć na każd pytanie zgodnie z oczekiwaniami (wynikającymi - w jej/jego rozumieniu - choćby z takich kretyńskich tekstów, jak ten powyżej) oraz ze wspaniałymi pracownikami, którzy w tym aspekcie rozmowy kwalifikacyjnej wypadli słabo, ale za to znali sie na tym, co mieli robić.

  • ami_lii

    Oceniono 8 razy 6

    Mylicie się i to bardzo. Jedna z moich rozmów kwalifikacyjnych spełniła wszystkie powyższe punkty - i co? I pracy nie dostałam, pracodawca stwierdził że nikt z kandydatów nie spełnia jego oczekiwań.

  • Gość: kałmanawardze

    Oceniono 16 razy 6

    Gazeta nadal myśli, że w Polsce są tylko korpo z klepaniem faktur i odbieraniem telefonów. Smutłem.

  • naw18

    Oceniono 7 razy 5

    po czym poznac??... bo dostałes angaż...

  • sselrats

    Oceniono 3 razy 3

    Rekruter nie musi wiedziec czy nasze oczekiwania mieszcza sie w jego widelkach wynagrodznia przewidzianego na dane stanowisko. Jesli kandydat podpasuje, rekruter musi zlozyc najlepsza mozliwa oferte zeby zdobyc kandydata.

  • jasmil82

    Oceniono 2 razy 2

    Z doświadczenia wiem że najistotniejsze jest to że osoba rekrutująca zachwala firmę, kiedy wychodzi się z rozmowy z wrażeniem że firma jest po prostu super, wtedy jest największe prawdopodobieństwo zatrudnienia, co do reszty nie zauważyłem związku z tym czy zostałem zatrudniony czy też nie. Pytanie o oczekiwania finansowe pada zawsze, nawet kiedy jest już pewne że nie zostanę zatrudniony, podobnie z pytaniem o to kiedy mogę zacząć. Jeszcze mi się za to nie zdarzyło, a kilka razy już byłem zatrudniany, żeby ktoś pokazywał mi biuro, czy przedstawiał potencjalnym przyszłym kolegom z pracy zaraz po rozmowie kwalifikacyjnej.

  • Gość: Konrad

    Oceniono 3 razy 1

    Na poczatek rozmowy zawsze tematem nr1 sa ksiazki. Lubie po prostu ludzi ktorzy sa oczytani, potrafie wypytywac o szczegoly ksiazki, ktora kandydat do pracy wskaze jako ulubiona. Przeczytalem ponad 10tys ksiazek w swoim zyciu, niektore po kilka razy, wiec nie jest latwo mnie zagiac. Nastepne pytanie to poglady polityczne. Nie wyobrazam sobie pracy z osoba, ktora jawnie popiera PIS. Zdaje sobie oczywiscie sprawe, ze wiekszosc kandydatow zna moje preferencje polityczne i mowi to co ja chce uslyszec ( w duchu kochajac Kaczora) ale to tez jest oznaka, ze z tej osoby moze byc pozytek dla firmy. I najwazniejsze, zadne papiery renomowanych studiow mnie nie przekonaja. Czlowiek uczy sie zawodu w pracy a nie w szkolnej lawce.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX