Jak rozmawiać z szefem, żeby dostać podwyżkę?

Katarzyna Kozak
28.03.2017 20:47
A A A
Pieniądze

Pieniądze (Fot. Tomasz Waszczuk / AG)

Pieniądze i spontaniczność rzadko idą w parze, a na pewno nie wtedy, kiedy zależy nam na podwyżce. Do rozmowy z szefem na temat wynagrodzenia należy się dobrze przygotować. Co robić, a czego unikać?

Odpowiedni moment

Zanim wybierzesz się do szefa na rozmowę o podwyżce, zorientuj się, jak wygląda sytuacja finansowa w firmie. Jeśli odnotowuje zyski i nic nie wskazuje na zmiany na gorsze, moment jest dobry. Jeżeli natomiast w firmie panuje kryzys, nawet najlepsi pracownicy nie mogą liczyć na wyższą pensję. Co gorsza, pracownik, który w takiej sytuacji wybierze się do szefa po podwyżkę, może zostać oceniony negatywnie, jako osoba niedojrzała, niekompetentna i bez wyczucia.

Miejsce i czas

Szef wraca ze spotkania, które nie poszło po jego myśli, pracownik mija go na korytarzu, zaczepia i rozmawia o wynagrodzeniu. To najgorszy scenariusz rozmowy o podwyżkę, jaki można sobie wyobrazić, z góry skazany na porażkę. Takiej rozmowy nie można przeprowadzać z zaskoczenia. Trzeba do niej przygotować nie tylko siebie, ale i szefa. Idealnie byłoby umówić się z przełożonym na spotkanie i zaznaczyć, o czym chcielibyśmy porozmawiać.

Mocne argumenty

To, że potrzebujemy więcej pieniędzy nie jest żadnym argumentem, żeby otrzymać podwyżkę. O podwyżce można rozmawiać tylko przez pryzmat korzyści, jakie z naszej pracy czerpie firma. To dobry moment, żeby zaprezentować się z jak najlepszej strony. Dlatego przed rozmową z przełożonym warto przypomnieć sobie wszystkie osiągnięcia i dokonania i ewentualne sukcesy. Chodzi o to, aby mieć w zanadrzu konkrety, najlepiej poparte liczbami. Warto też przygotować odpowiedź na pytanie, jaka kwota byłaby dla nas satysfakcjonująca. W tym celu dobrze jest rozeznać się, jakie są stawki na podobnych stanowiskach w innych firmach.

Bez szantażu i płaczu

Przed spotkaniem z przełożonym warto poćwiczyć argumentację, choćby przed lustrem. Idealnie byłoby zaangażować bliską osobę, która mogłaby się wcielić w szefa. Podczas właściwej rozmowy, bez względu na reakcję szefa, warto zachować spokój. Dobrze jest znaleźć złoty środek między lękiem a agresją. Nie możemy pokazać, że boimy się rozmawiać na ten temat, z drugiej strony, absolutnie nie wolno nam podnosić głosu. Niedopuszczalny jest również szantaż typu – „X pracuje na takim samym stanowisku a zarabia więcej” lub „W innych firmach płacą więcej”. Podobnie jest z argumentami osobistymi – „Żona straciła pracę i potrzebuję więcej pieniędzy” – to ostateczność.

Co dalej

Bez względu na końcowy efekt, może być cenną lekcją dla pracownika. Może się dowiedzieć od szefa, co ceni, czego oczekuje od osoby zatrudnionej na danym stanowisku, jakie ma uwagi, co zmienić itp. Jeśli spotkanie zakończyło się sukcesem, to świetnie. Jeżeli nie, nic straconego – rozmowa o podwyżce może przerodzić się w negocjacje, kilka spotkań, których zwieńczeniem może być osiągnięcie celu. Jeśli natomiast podczas rozmowy nic nie osiągnęliśmy, szef od razu powiedział, że firma jest w trudnej sytuacji (a my wiemy, że przeżywa hossę) i temat jest skończony, możemy albo to zaakceptować, albo rozejrzeć się za nową pracą.

Komentarze (11)
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • kamuimac

    Oceniono 19 razy 19

    jedynym sposóbem na polskich złodziji januszy biznesu jest rzucenie wypowiedzeniem na stół i zagranie vabanque czy znajdzie kogoś na twoje miejsce czy nie - porady fajne ale dla kogoś robiącego w dużym korpo albo na stanowisku od wyższego managera w górę - zwykły robol jak chce podwyzke musi sie zwolnić z pracy i zatrudnić na wyższej stawce u innego pacodawcy - inaczej zapomnijcie o bajkach o "dobrym szefie który rozumie potrzeby pracownika" -

  • elektronik_99

    Oceniono 8 razy 8

    Ale HR-owe pitolenie. W praktyce na polskim rynku pracy są 2 skuteczne sposoby na podwyżkę:
    1. przejście do lepiej płacącej firmy
    2. ewentualnie jak niektórzy praktykują, przynieść wypowiedzenie, i albo zatrzymają podwyżką, albo trzeba zastosować sposób z punktu powyżej.

  • hiszpan25

    Oceniono 6 razy 6

    u mnie dzialalo zawsze jedno - wypowiedzenie i zmiana pracy na inna lepeija platna. Inaczej zawsze slyszalem ze firma ma klopoty, ze jest kryzys itd itp... jak przychodzilemz z wypowiedzeniem to zawsze okazywalo sie ze mozemy ponegocjowac. ale wtedy to juz nie bylo czego negocjowac bo zmieniajac prace niemal zawsze udawalo mi sie niemal podwoic zarobki wiec dotychczasowy szef nie byl w stanie mnie przekonac zebym zostal...

  • Gość: nicki

    Oceniono 4 razy 4

    HRowe brednie. Jak się zastosujesz do tych pseudo porad na Polskim rynku pracy to na bank podwyżki nie dostaniesz a i się narazisz. Nie masz co się przygotowywać bo tak ci to nic nie da , twój bos tak się przygotuje i usłyszysz takie opowieści ,że ci się odechce z nim gadać a poza tym oni są do tego przygotowywani przez trenerów i woli wydać kupę kasy na te brednie i treningi niż ci dać parę zł podwyżki , obowiązuje zasada nie bo nie.Jedyna szansa to położyć papier i zobaczyć jak zareaguje i nie wolno mu mówić wjakim celu przychodzisz bo się przygotuję , Pamiętaj ,że to spryt i cwaniactwo wypracowane latami. Tylko wypowiedzenie położone na stół bez skrupułów może odnieść jakiś skutek bez ,żądnego tłumaczenia. Prywaciarz uważa ,że skoro założył sobie firmę to on ma się dorobić i wzbogacać a nie ty.Wiem co piszę i dobrze radzę nie bawcie się w żadne opisane tu porady to nic nie da.

  • romanm5

    Oceniono 3 razy 3

    Kosmiczne bzdury, w znakomitej większości przypadków to po prostu nie działa. Należy poszukać lepiej płatnej pracy w innym miejscu. Jeśli obecnej firmie zależy na tym żeby zatrzymać pracownika to wysunie kontrpropozycje. Płace reguluje podaż i popyt na rynku - żadna argumentacja tego nie zmieni.

  • zz111zz

    Oceniono 1 raz 1

    To są w Polsce tematy tabu - gadanie o podwyżce jest zawsze odbierane jako brak wyczucia. Tak więc zawsze odpada punkt "Miejsce i czas". Wychodzi mi na to, że materiał to tłumaczenie z jakiegoś języka obcego :)

  • baby1

    Oceniono 3 razy 1

    Ha, ha, ha. No po prostu specjalista.

  • maryjanek66

    0

    chyba na kolanach...

  • eti.gda

    0

    Przychodzi Kowalski do biura szefa prosić o podwyżkę. Szef pyta:
    - Na co panu ta podwyżka?
    - Nie mogę utrzymać rodziny, za mało zarabiam
    - Ile pan chce?
    - Chociaż 100 złotych
    - Czy pan się dobrze zastanowił?
    - A nad czym się tu zastanawiać? 100 złotych to i tak nie jest wiele
    - Chodzi mi o to, żeby pan się zastanowił, za co pan utrzyma rodzinę, gdy pana zwolnię.
    -

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX